Skip Navigation
 
 

Szczenięta '08»Jamnik AKUNOSH

Jamnik długowłosy - AKUNOSH ASTARTE Kollapsar FCI

AKUNOSH ASTARTE Kollapsar FCI - jamnik długowłosy standardowy Jamnik długowłosy standardowy
Płeć – dziewczynka
Maść – ruda
data ur. – 31.08.2008r
godz. ur. – 15.55
waga ur. – 261 g
Odeszła tragicznie - 28.03.2009r ok godz. 11.00
Przeżyła 209 dni.

To ja AKUNOSH, Ładne mam imię?. Pogadałam z ABANĄ i wiem, że ja też miałam mieć inne imię, chyba demokracja, bo coś o tym mówili i o jakimś poświęceniu
w imię?! Nic z tego nie rozumiem, ale pogadam jeszcze z ABANĄ.

Jestem troszeczkę ciemniejsza od ABANY i jak ona uwielbiam zabawy, jestem prawie tak spokojna jak AMAUNET. Jestem bardzo wesoła i wszędzie mnie pełno. Pomagam ANUKET ona sprawdza uszy a ja ogonki czy im nie odpadną jak pociągnę. Z APOPHISA na szczęście nic nie mam.

Pan mówi że jestem wykapana mama jak była malutka, łącznie z charakterem. Nie wiem co ma na myśli ale to chyba dobrze bo mamusię wszyscy kochają.
Pan mówi też że jestem ślicznym rudzielcem i będę pięknym jamnikiem długowłosym, no przecież już jestem. Jestem bystra ciekawska i jak pan mówi przylepa.
Mam śliczne oczka które w odpowiednim oświetleniu są zielone, ciekawe co? AMAUNET miała niebieskie a mamusia bursztynowe.

Od wczoraj jestem sama, to znaczy z mamusią. Pańcia mówi że mnie nie odda a Pan że jednak powinnam mieć własną rodzinę.
Załatwiam się na spacerach a w domu, jak Pan to mówi trafiam zawsze w 10, ma na myśli że zawsze robię wszystko na podkład. Szybko się uczę, nigdy nie chodziłam na smyczy bo byłam taka grzeczna ale Pan postanowił spróbować i bardzo mnie chwalił.

Nadal jestem z mamusią i jest mi wspaniale, Pan mówi że mam ognisty temperament i charakter i że takie powinny być wszystkie jamniki - szczeniaczki jak ja.
Jestem czyściochem, nigdzie nie brudzę, nawet gdy wrócę ze spacerku i mam brudne łapki to razem z mamusią czekamy aż Pan nas powyciera.
Niczego nie niszczę, no może za wyjątkiem Pana kapci ale są takie smaczne a mnie rosną zęby…..

Mebli nie gryzę bo mi nie smakują, butów zresztą też ale je kradnę bo wtedy jest tak fajnie jak Pan ich szuka.

Karolince ostatnio próbowałam ukraść sweter tylko był strasznie duży, jak go wlokłam to końca nie było widać i się nie udało. Karolinka się śmiała pewnie jej się podobało.

Na dłuższych spacerach mamusia chodzi dalej niż ja i czasem zostaje na dłużej gdy ją coś zaciekawi, ja jeszcze prawie na stojąco przechodzę pod mamusią dlatego bardziej pilnuję Pana, przy Nim czuję się pewniej i bezpieczniej.
Z wdziękiem i urokiem właściwym tylko nam jamnikom podkradam róże rzeczy, zwłaszcza te których mi nie wolno, przecież w tym najlepsza zabawa.
Uwielbiam buty, pewnie mam to po Pańci, stoją sobie bidulki samotne na przedpokoju no to ja je przygarnę, zbieram je wszystkie, duże i małe i gromadzę w jednym, moim miejscu, opiekuję się nimi i pilnuję. Państwu nie wiedzieć czemu to się nie podoba, naprawdę trudno im dogodzić.
Czasem zabieram kilka razy to samo. Pan mówi że robię to z uporem godnym lepszej sprawy, nie żeby zniszczyć, ot tak dla zabawy i dla tego uśmiechu na twarzy Pana jak zabierając mi, mówi nie wolno a ja obdarzam mojego Pana niewinnym spojrzeniem, i co?, kto tu kim rządzi, mamusia miała rację.

Jesteśmy na dłuuugiej wycieczce w górach, ale nie takich dużych jak na obrazkach, takich mniejszych. Podróż przespałyśmy z mamusią w naszym przenośnym domku. Jest super, wychodzimy na polko bardzo często, nie na długo bo mróz straszny i w łapki zimno. Zabawa jest pyszna bo tyle tu śniegu to ja w życiu nie widziałam i łapki mi się zapadają.
W domu biegamy z mamusią, przelatujemy jak to Pan mówi z prędkością światła a tupot małych nóżek przypomina galopujący tabun koni. Wiecie jak wygląda koń?. Mamusia kiedyś widziała i nawet go obszczekała bo nie chciał się z nią bawić. Ja może też zobaczę bo podobno grasują w okolicy.

Wszyscy opowiadali że podobno poprzedniej nocy miał do nas przyjść się ktoś pożegnać i inny ktoś przywitać. Mówili że nazywają się stary i nowy rok. Mamusia się co prawda śmiała ze mnie, ale ja czekałam, no bo przecież witanie i żegnanie to moja specjalność. I co?, i nic ani nikt nie przyszedł się pożegnać ani przywitać, zrobili mnie na szaro. Poczekałam jeszcze trochę i poszłam spać, ale mi sylwester, tak mnie oszukać i jeszcze mama w tym łapy maczała.

Huraaaa ja też gdzieś pojadę. Podobno do jakiegoś Bierunia. Mamusia mówiła że stamtąd to już rzut ciężkim beretem do Katowic gdzie jest mój braciszek przyrodni jamnik długowłosy standardowy DUSTIN. Mamusia dużo opowiadała o nim jak to razem bawią się na wystawach, może kiedyś i ja go poznam?.
Już wczoraj coś wisiało w powietrzu bo Pańcia z Panem i Karolinką bardzo dyskutowali wymieniając moje imię i patrząc na mnie. Smutne coś mieli miny i widziałam że Im ciężko. Ale Pańcia w końcu powiedziała że i mnie trzeba dać szansę na nową Rodzinę. Teraz już wiem i mnie też jest trochę smutno, bo bardzo kocham moich Państwa.
Dziś jak przyjechała Pani Ola i opowiedziała Panu i nam z mamusią gdzie pojadę i z kim będę to już było inaczej. Będę mieszkała w ślicznym domku jednorodzinnym z ogrodem, z miłym Państwem którzy czują się bardzo samotni, bo Ich piesek gdzieś odszedł. Czekają na takiego jamniczego, małego urwisa jak ja którego wszędzie pełno. O to, to, to właśnie moja specjalność. Wszędzie mnie pełno. Jak Pani Ola opowiadała to ja chciałam być jak najbliżej, no normalnie, żeby lepiej słyszeć a tak zupełnie przy okazji to żeby mnie pogłaskała, mamusia też zresztą korzystała z okazji i niemal leżała na Niej, że to niby ona też ma problemy ze słuchem, całaaa mama. Na a jak już byłam tak blisko to za to głaskanie przecież Pani się należał buziaczek ode mnie i to nie jeden.
Dziś Pani Ola była tylko przejazdem w Krakowie, bardzo chciała mnie poznać i przywitać się, a do nowego domku pojadę w sobotę.
Już się cieszę że zobaczę mój nowy domek i że będę miała moją własną Rodzinę tak jak APOPHIS, ANUKET, ABANA i AMAUNET. Z drugiej strony żal mi mojej Pańci i Pana i Karolinki, jak Oni sobie beze mnie poradzą, będzie Im ciężko. Ale przecież będziemy w kontakcie i mamusia będzie mnie mogła podglądać na zdjęciach a Pan opowie jej co u mnie, a może ja sama coś poszczekam do słuchawki.


Przyjechali. Zrobiłyśmy z mamusią Państwu gorące powitanie już na korytarzu przed drzwiami. To już taka nasza tradycja, jesteśmy bardzo gościnne i pokazujemy jak się cieszymy z wizyty, a my zanim wejdą, jesteśmy wygłaskane i wymiziane, trzeba korzystać z okazji bo potem mogą być zajęci.
Troskliwie zajmowałyśmy się gośćmi, ja zajmowałam się głównie Panią Olą a mamusia Panem. I tak nie miałabym szans bo mamusia całkiem, jak to mój Pan powiedział, zaanektowała Pana, jak to mamusia. Panu widać to się podobało bo choć łapki miał baaardzo zajęte to pyszczek cały czas uśmiechnięty.
Pan jak to Pan jak zwykle baaardzo dużo mówił, głównie o mnie, jaka to jestem grzeczna, co robię, jak, co lubię a czego nie, co umiem…….. O tym że jestem ślicznym jamnikiem długowłosym, nie, bo to przecież widać.
Kiedy przyszedł czas pożegnania Karolinka już nie płakała. Wcześniej zanim Państwo przyjechali dużo rozmawiałyśmy bez słów. Smucąc się i ciesząc z tego że będę miała nową, swoją własną Rodzinę jak moje rodzeństwo.
W podróży byłam bardzo grzeczna, prawie całą przespałam na kolanach Oli. Dzięki temu byłam wypoczęta i gotowa do poznawania mojej Rodziny i nowego domu.
W domu niespodziewanie spotkałam pieska, jamnika długowłosego. Był taki sam jak ja. Prowokowałam go do zabawy a on powtarzał wszystko po mnie. Jak stałam na wprost niego było ok., jak go szukałam z jednego boku to się gdzieś chował, no ja z drugiej strony, to on przeleciał obok mnie i znowu się schował, co za dziwny jamnik. Wszyscy nie wiedzieć czemu strasznie się śmiali ze mnie i mówili że to lustro i nie ma tam żadnego jamnika. Ja to nie ma, jak go widziałam, tylko cały czas się chował.
Na początku nowy Pan był troszkę zazdrosny i mówił do Oli że jestem bardzo przywiązana do Niej i nie odchodzę na krok. Pani wytłumaczyła za mnie że przecież w tym momencie jest mi najbliższą osobą w nowym nieznanym miejscu i że to wkrótce się zmieni.
W nocy byłam bardzo grzeczna, nie płakałam, spałam na moim nowym posłanku z moim niebieskim kocykiem czując zapach i bliskość mojej mamusi. Spałam do 6 tak jak w domu, wyspana i radosna zaczęłam porządnie poznawać moją nową Rodzinę i dom.
Szybko przekonałam się do Pana, jest wspaniały, wiele rzeczy robimy już razem, świetnie nam wychodzi wspólne leżenie na wersalce, Pan jest szczęśliwy a ja przy Nim. Chodzimy na spacery po ogrodzie. Pan był bardzo zaskoczony i zdziwiony że przed wyjściem nie rzuciłam się pierwsza do drzwi tylko czekałam na sygnał do wyjścia. No bo ja już taka jestem, tak mnie mamusia nauczyła, ona zawsze czekała aż Pan wyjdzie i pozwoli nam.
Oczywiście czego nie zrobię na polku robię tylko na podkład czym wzbudzam zachwyt, a to przecież takie normalne.
Jestem bardzo utalentowana muzycznie. Jak Pan opowiadał o moich zdolnościach to Ola nie wiedziała o co chodzi z moim śpiewaniem. Zawsze jak się cieszę z widoku wchodzącej po dłuższej nieobecności bliskiej mi osoby to śpiewam. Mój Pan zawsze zachwycał się moim radosnym śpiewem a Ola zrozumiała co miał na myśli kiedy już dla Niej zaśpiewałam.

Wkrótce się odezwę i może prześlę jakieś zdjęcia z pomocą mojej Oli, ale najpierw musi wyzdrowieć bo biedactwo zachorowało i leży z temperaturą w łóżeczku.

Pozdrawiam wraz z nową Rodziną, moją Rodzinę w Krakowie i APOPHISA w Jeleniej Górze, ANUKET w Łodzi, ABANĘ w Opolu i AMAUNET w Poznaniu. Pa Pa.


Witam pięknie
Jestem zadomowiona, poznałam już cały dom i ogród. Byłam z moją Olą u Pani doktor, nie żebym była chora, ot tak przywitać się i poznać Ją. Prawdę powiedziawszy nie przeczuwałam że może być inny powód. Okazało się jednak że mnie pokłuli, no dobra, tylko raz i prawdę powiedziawszy nie bolało, dostałam też tabletkę na robaczki, ot tak na wszelki wypadek bo i tak ich nie mam. Pani doktor była miła, powiedziała że jestem bardzo ładnym jamnikiem i jestem zdrowa, to, to ja sama wiem ale miło że tak powiedziała.
Nadal śpiewam głównie mojej Oli bo Państwo są ze mną prawie cały czas i nie za bardzo mam jak cieszyć się z Ich powrotu.
Jem wszystko ładnie, choć przez moment nie za bardzo chciałam jeść suchy pokarm. Państwo podsuwali mi wcześniej różne smakołyki i doszłam do wniosku że to lepsze od karmy. Państwo tłumaczyli mi że powinnam, ale ja czekałam na to lepsze. Nie doczekałam się więc jem suchy, no bo co, głodna mam być.
Miałam też małą przygodę, kręciłam się po domu, jak to zwykle, i nagle stwierdziłam że ktoś zamknął drzwi do tego pomieszczenia w którym byłam. Cierpliwie czekałam i czekałam cichutko a tu nic. Trochę z nudów zajęłam się matą która tam leżała, trochę ją pomamlałam. Okazało się że jest ciekawie zrobiona to postanowiłam zobaczyć jak. I tak sprawdzałam i sprawdzałam i jakoś poszło, mata też. Państwo byli przekonani że sobie grzecznie śpię ale coś im się wydawało że za długo, zaczęli szukać i mnie znaleźli. W pierwszym momencie nie za bardzo Im się spodobało co zrobiłam, bo przecież nigdy tego nie robię, ale zaraz mi wybaczyli bo mnie kochają. Ja Ich też kocham i jest mi tu dobrze.

Pa pa buuuuziaczki dla wszystkich.

Haloooo to ja.
Moi państwo się ze mnie śmieją. No i teraz nie wiem czy to dobrze czy źle. A było tak. Chodzę sobie grzecznie po ogrodzie, no jak zwykle a tu nagle ktoś mnie obszczekał, byłam zaskoczona. Pani zresztą też bo po raz pierwszy zaszczekałam jak to powiedziała, figlarnie. Okazało się że mam sąsiada, psiego oczywiście. Choć nie jest jamnikiem pogadaliśmy dość długo a Pani powiedziała że zaczęliśmy flirtować, tam zaraz flirtować, pogadać chciałam, wymienić poglądy na temat członków naszych stad, ot tak poznać. Okazał się całkiem sympatyczny i umówiliśmy się na dalsze spotkania.
Mam apetyt i jem wszystko ładnie z czego Państwo się bardzo cieszą. Wiem że to lubią no to co mam Im nie sprawić tej drobnej przyjemności.
Mam nową zabawę, mnie się podoba, Państwu mniej. Po moich doświadczeniach z matą postanowiłam spróbować jak to będzie z podkładem, tym, no wiecie, do siusiania. Mam duże sukcesy, okazało się że można z niej zrobić kilka i jeszcze fuuura zostanie. Pani mówi do Pana że proces nauki że nie wolno tak robić trwa, ale podobno mam charakterek i robie po swojemu. Ja tam nie wiem czy mam charakterek ale zabawy jest przy tym kupa, a i Państwu dostarczam trochę rozrywki Im się też coś należy.
Aaaaaa, zapomniałam powiedzieć, ze Pani doktor powiedziała, że jak na swój wiek, to jestem duża, mam śliczną głowę i przepięknie rozwiniętą klatkę piersiową, a nawet była zdziwiona, ze mam dopiero 4,5 miesiąca...., w lecznicy byłam bardzo grzeczna, siedziałam u mojej Oli na kolanach i czekałam na swoją kolej...... W drodze powrotnej spałam i po powrocie do domu poszalałam na podwórku pełnym jeszcze w śniegu. Z tym śniegiem to się dzieje coś dziwnego, ktoś go kradnie, codziennie jest go mniej. Nadziwić się nie mogę jak sprytny ten złodziej, co rano robię obchód mojego terenu, pilnuję, węszę, śladu nie ma, a śniegu ubywa.

Pozdrawiam wraz z moją Rodziną moją mamusię, rodzeństwo i Krakowską Rodzinę.


AKUNOSH nigdy już nic nie „napisze” i nie zaśpiewa swojej Oli

Wraz z jej tragicznym odejściem straciliśmy również kilkanaście lat radości którą mogła dawać opiekunom i wszystkim którzy by ją poznali lub czytali o niej.

Przepadł również jej ogromny potencjał który cieszył nasze oczy a który być może ujrzał by świat…….. Odeszła kilkanaście lat za wcześnie

Na Pani ręce, Pani Olu składam wyrazy współczucia.

Śpieszmy się kochać nasze psy, odchodzą szybciej niż my.

W miejscu gdzie powinien być początek jest

K O N I E C




więcej o AKUNOSH - linki poniżej

In memoriam



Kliknij zdjęcie jeszcze raz, aby zobaczyć duże zdjęcia.
Więcej zdjęć i plików 
Jamnik długowłosy AKUNOSH Kollapsar FCI
Jamnik AKUNOSH ASTARTE Kollapsar FCI