Skip Navigation
 
 

Jamnik SHA'RE

Szesnasta, wspólna wystawa SHA’RE SEUSERENCE i SHEMSU SHAURI Kollapsar

jamnik długowłosy – 16 wystawa SHA’RE Kollapsar Moja szesnasta super wystawa
Alleeee się działooooo, jak powiedział kierowca tira wyprzedzając na trzeciego na podwójnej ciągłej, cytując prezentera z TV. Takiej wystawy to dawno nie mieliśmy. No tak, należało zacząć od tego że znów byliśmy na wystawie, krajowej, w Zabrzu a właściwie w Łabędach. Byliśmy tam sami z Panem bo reszta nie mogła. Sami nie znaczy samotni.
Droga na wystawę początkowo fajna, ale już w pobliżu mieliśmy zdecydowanie „pod górkę” korki, dziwne objazdy ale w końcu dotarliśmy. A w pobliżu ringu kto?, Pani Iga i braciszek SHEMSU. Radości było co nie miara a i buziaczków nikt nikomu nie wydzielał. Cała fura „starych” znajomych z Panią Bogusią z mężem na czele, Pani Natasza, a w pewnym momencie nawet Pani Urszula z mężem i ZACKARYM towarzysko. Oczywiście przybyło nam nowych znajomych co skrzętnie wykorzystaliśmy, bo nie miał by kto nam zrobić zdjęć. Skąd oni mają tyle siły do gadania, buzie im się nie zamykały a uśmiech nie znikał, atmosfera była suuuper. ZACKARY rośnie jak na drożdżach, będzie z niego wyjątkowy przystojniak i choć, jak to Pani Ula powiedziała nie musi zwyciężać, bo on sam jest ważniejszy, to jednak wróżymy mu niezła karierę wystawową. Panu szczególnie podobają się jego oczka, ma takie piękne, duże, pełne jak moja mamusia. Pani Ula powiedziała że jamnikarze to wyjątkowi, mili i fajni ludzie, no cóż co prawda to prawda. Pan był mile zaskoczony widząc w przenośnym domu SHEMSU jego wyprawkowy kocyk z imionami i przydomkiem, ponoć jak Pani Iga powiedziała jest na talie wyjątkowe okazje i pewnie ma przynosić szczęście.
Kibicowaliśmy wszystkim a zwłaszcza naszym znajomym jamnikom i ich opiekunom, tym nowym też. Kiedy nadszedł czas jamników długowłosych standardowych Najpierw szedł SHEMSU, ale jak szedł !!, ten totalny debiutant który na poprzedniej, jego pierwszej w życiu wystawie, szedł bo szedł, tym razem był nie do poznania. Nic dziwnego że dostał wszystko co mu się słusznie należało, a przecież to nie był jeszcze koniec. Potem szłam ja, najpierw bardzo miła Pani sędzia obejrzała mnie na stoliczku, potem chodziłam po ringu i stałam do oceny oczywiście jak zawsze wszystko bardzo ładnie. Jak chodzimy z Panem po ringu rozumiemy się bez słów, każdy wie co ma robić. Pan w ogóle się mną nie interesuje i nie patrzy na mnie, ja na niego też, po prostu idziemy. My tego nie widzimy ale widać że to się podoba bo kolejny raz w opisie mamy że jestem bardzo dobrze prezentowana. A w ogóle to cały opis mam tradycyjnie bardzo ładny z oceną doskonałą, I lokatą, i CWC. No tak, pasowałoby napisać że dostałam ósmy złoty a w ogóle 12 medal, nic z tego, ZKwP postanowił ulżyć wystawcom i w trosce o ochronę zasobów naturalnych zrezygnowano z dawania medali!!!, słusznie, po co wystawcy mają zbierać ten „złom”, w dalszej kolejności planowana jest rezygnacja z papieru na którym jest opis pieska. Od tego momentu jedyną nagrodą będzie uścisk dłoni sędziego i buziaczek, za I lokatę jeden za II dwa, zaraz, zaraz to za czwarte ktoś dostanie cztery, e, to chyba coś będzie niesprawiedliwe. No ale to przecież są nasze medale, to chyba nam się ten uścisk łapy i buziaczek będzie należał.
Potem „szłam” w porównaniu z PLAMKĄ, ona jest bardzo ładna, ładnie chodzi i prezentuje się. W porównaniu otrzymałam tytuł Zwycięzca. I wreszcie nadszedł czas porównania z SHEMSU o Zwycięstwo Rasy. Pani sędzia powiedziała że miała bardzo trudny wybór bo obydwoje byliśmy piękni i świetnie się prezentowałyśmy. Ostatecznie wygrał SHEMSU a Pan był tak szczęśliwy że z mojego zwycięstwa by się tak nie cieszył. Podziękował i pogratulował Pani sędzi tak wspaniałego werdyktu, Panią Igę wycałował, a SHEMSU wymiział, buziaczki tez dostał od nas. SHEMSU idzie jak burza, druga wystawa i drugie Zwycięstwo Rasy, no a potem jeszcze w finale znów drugi raz stanął na podium tym razem na IV miejscu. Czyli ma już 2 razy BOB i 2 razy BOG ( II i IV). I tym sposobem spełniły się Pana oczekiwania i nadzieje bo tak właśnie chciał żeby SHEMSU wszystko wygrał, w końcu wszystko zostaje w Rodzinie.
Pogoda nas nie rozpieszczała, co prawda w trakcie sędziowania nie padało ale potem to deszcz przychodził falami. Kiedy byliśmy przy stoiskach dopadło nas na całego, zanim wróciliśmy do samochodu byłam przemoczona, z Pana kapało a jak się otrzepałam to wszystko w środku było mokre. Pan oprócz wspaniałych wrażeń z wystawy przywiózł też katar który poczuł zaraz po wejściu do samochodu.

To wspólne zwycięstwo moje i SHEMSU, dedykujemy świętej pamięci Panu Leonowi i SHIFU.

Więcej zdjęć i plików