Skip Navigation
 
 

Jamnik SHA'RE

jamniki długowłose standardowe – I Miot

FLAVIO
jamnik długowłosy SHA’RE I Miot



Jamnik długowłosy standardowy - FLAVIO z Kasztanowej Chatki

Ch.Pl, Mł.Ch.Pl
5 x BOG (I,II,III,III,III)
6 x BOB,
4 x CACIB,
8 x NPwR





W listopadzie 2012 r. obradowało konsylium rodzinne. To już taka rodzinna tradycja że kiedy nadchodzi odpowiedni czas Państwo obradują czy którejś z nas nie wydać za mąż. Do tej pory dotyczyło to mamusi. Teraz pierwszy raz dotyczy mnie. Trochę to dziwne że nie mam prawa głosu ale wiem że Państwo wybiorą dobrze a ja szanuję tradycje rodzinne. Kiedy powiedziałam a raczej pokazałam że już czas, zapakowaliśmy się z Panem do samochodu i pojechaliśmy do mojego przyszłego oblubieńca. Byliśmy umówieni na konkretną godzinę więc Pan odpowiednio wcześniej wyjechał. Droga była w miarę dobra choć tą trasą się nie poszaleje, może i dobrze. W pobliżu Warszawy byliśmy z dobrym zapasem czasu. Prawie nam się udało dojechać o czasie ale Warszawa to takie dziwne miejsce że nawet jak jest blisko to jest daleko a czasami droga do celu zamiast się zmniejszać to rośnie. Tam to nie tylko człowiek się gubi ale i GPS. Kiedy dotarliśmy, wreszcie mogłam poznać wybranka i jego opiekunkę Panią Dorotę. Nooo nie powiem, przystojniak, oczywiście jamnik długowłosy standardowy o ładnym imieniu FLAVIO. Podobnie jak ja jest Championem Polski ale w związkach tytuły się nie liczą, a tak w ogóle to bardziej są potrzebne ludziom żeby byli z nas dodatkowo dumni. Pewnie się zakochał już w samych moich zdjęciach bo od pierwszej chwili zwariował na mój widok. No nie powiem ta adoracja i uwielbienie nawet mi się spodobała więc niedługo przyjęłam jego oświadczyny. Potem był ślub i wesele czyli my jedliśmy z naszych miseczek a Państwo z talerzy. Noc spędziliśmy w hotelu gdzie nie ukrywam wzbudzałam wielkie zainteresowanie a u niektórych zachwyt jako to jestem przecudnej urody, przez grzeczność nie zaprzeczałam, no cóż z faktami się nie dyskutuje. Drugiego dnia wpadliśmy jeszcze do FLAVIO no bo wiadomo porządnie wesele ma też poprawiny. Droga powrotna to był koszmar. Z Warszawy niemożna się było wydostać ale to był pikuś. Prawie całą drogę mieliśmy we mgle. Przynajmniej przez połowę drogi widać było tylko linie na drodze i to tylko na kilka metrów. Mało było chętnych do jazdy w tych warunkach to i czasem dziesiątki kilometrów pomiędzy miastami jechaliśmy sami, pustymi drogami. Właściwie to patrzenie przez szybę można było sobie odpuścić bo w GPS było więcej widać, dlatego Pan tam szukał wszystkich zakrętów bo gdyby nie to….. Nie wiem czy u ludzi jest tak samo że od małżeństwa przybywa kilogramów bo coś się roztyłam. Dobra żartuję przecież wiem że będą dzieciaczki, mama mi powiedziała, bo ona już dwa razy tak tyła po randkach, no i że bociany i kapusta to ściema.
Ciąża przebiega spokojnie, co nie znaczy że Panu nie przybyło siwych włosów, ale ten typ tak ma, przejmuje się na zapas. Zawsze miałam dobry apetyt ale dwa razy postanowiłam trochę pogrymasić. No może nie ze wszystkim bo smakołyki nadal chętnie jadłam. Pan kombinował jak koń pod górę żeby mi dogodzić więc dosmaczał mi karmę. Dodawał a to szyneczki, a to kabanosika drobiowego, piersi z kurczaka….. wszystko wystarczało na krótko a potem mi się smaki zmieniały. W końcu jednak trafił w mój gust i wszystko się skończyło. Najbardziej zadowolona z tego była mamusia bo przecież sprawiedliwość musi być, więc i ona dostawała to co ja. Nie próbowałam się oszczędzać i na spacerki chodziłam chętnie. Nie były tak długie jak zwykle ale też i pogoda czasem była wredna. Bycie w ciąży daje też pewne przywileje, Pan przymyka oko na odstępstwa od pewnych zasad. Na brak pieszczot nigdy nie narzekałyśmy ale teraz jest ich jeszcze więcej. Odkąd dzieciaczki zaczęły się ruszać, sygnalizuje to merdając ogonkiem a Państwo co rusz próbują nawiązać z nimi kontakt. Czasem też z nimi pogadam, na początku Państwo myśleli że w ten sposób domagam się pieszczot.
Poród niedługo więc Pan wymyślił sposób na pilnowanie mnie bez potrzeby brania urlopu. Kupił obrotową kamerę IP i podgląda nas w Internecie. Nawet nie musi nas obserwować bo kamera go poinformuje jak tylko się ruszymy. Ale na razie ani temperatura, ani jak to Pan mówi moje zachowanie nie wskazuje żebym miała rodzić. Właściwie czasem to nie tylko Pan mnie pilnuje, w ten sposób to wiele osób i nawet z drugiego końca świata może mnie pilnować, dobre co?
Jestem na finiszu więc znów zaczęłam grymasić z jedzeniem, ale na Pana zawsze można liczyć i tak mnie zrobi na szaro i zjem jak nie od razu to później. Państwo oczekują, ja oczekuje, Pan mierzy temperaturę i obserwuje, a tu nic. Temperatura co prawda spada, ale to jeszcze chyba nie to. Pan wymyślił że żeby pospać w nocy zostawił włączoną kamerę i jak pójdę do kojca i coś się będzie działo to kamera da znać. No i w ten sposób była świeczka i ogarek. Tak do drugiej pospał a potem to mu się wydawało że śpi. Rono temperatura, i tylko 0,05 0 mniej, ale to i tak już najniższa. Powoli już chyba czas bo jak Pan poszedł do pracy zaczęłam robić porządki w kojcu, po swojemu, tak gruntownie do dna. Ale to była zmyła Państwo spędzili ze mną całą noc i nic. Ale za to rano……. ciąg dalszy - link poniżej

Szczenięta 2013

Kliknij zdjęcie jeszcze raz, aby zobaczyć je w powiększeniu.

Ojca oczywiście powiadomiono telefonicznie, to juz taka nasza tradycja. No i że nie będziemy żądać alimentów.

Więcej zdjęć i plików 
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
FLAVIO
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose
Jamniki długowłose