Szczenięta '13
POWRÓT DO DOMU
Wróciłam do rodzinnego domu, nie, nie na stałe, tylko na tydzień. Tak się złożyło, że moja Pani musiała wyjechać. Miałam z kim zostać, ale Pan uznał że to ¶wietna okazja żeby móc się mn± nacieszyć jak za dawnych miesięcy. Spakowana, z wszystkimi niezbędnymi rzeczami, no może tylko bez szczoteczki do zębów wróciłam do rodzinnego domu, do mamusi i babci. Ponieważ dawno się nie widzieli¶my przez chwilę musiałam im przypomnieć, kim jestem i wkupić się w ich łaski. Nie było z tym większego problemu, a zwłaszcza z mamusi±. Państwo byli bardzo szczę¶liwi, że mogłam u Nich być. Przez cały pobyt byłam bardzo grzeczna, wręcz idealna i w żadnym momencie nie czułam się obco i samotna. Dni upływały w ustalonym rytmie, spacery, posiłki, zabawy głównie z mam±, a póĽniej coraz czę¶ciej również z babci±. Tak w ogóle to bardzo d±żyłam do jak najczęstszych kontaktów z babci±. Pan kupił mi nowe zabawki, z których większo¶ć poogl±dałam od ¶rodka. Poza tymi zabawkami niczego nie zniszczyłam, choć Pan próbował mnie sprowokować zostawiaj±c mi swoje kapcie i buty. Było jednak co¶, co zniszczyłam, w domu były dwie piłki, żółta i niebieska, Pan je kiedy¶ kupił, ale był to totalny niewypał, bo były za duże. Nikt nie chciał się nimi bawić, nawet Maja jak przyszła z NADIMEM. Jak udało mi się przegryĽć niebiesk± to Pan był bardzo szczę¶liwy i bardzo liczył, że drug± też załatwię. Wyrzucić było szkoda, potrzebne nie były, a tylko przeszkadzały. Wywi±załam się z zadania w 100 % i Pan był zadowolony. Pobyt był zabawowo edukacyjny, Pani jak to Pani rozpieszczała nas na potęgę, a jak tylko usiadła na fotelu natychmiast we trzy były¶my u Niej na kolanach. Pan też nie żałował nam pieszczot, szczególnie mnie, ale tak żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Pan uczył mnie też tych rzeczy, których nie umiałam lub mi nie wychodziły. Nauki pobierałam też od mamusi, a zwłaszcza babci, bo to niekwestionowany autorytet w dziedzinie wychowania. Pod koniec pobytu spotkała mnie jeszcze jedna frajda. Pojechali¶my wszyscy na wycieczkę do NA’ILI, Karolinki i Pawła. Co tam się działo! Nie mogły¶my z NA’ILˇ przepu¶cić takiej okazji do zabawy. Bawiły¶my się w zasadzie bez przerwy, no może tylko z krótkimi żeby oddech wyrównać, bo jęzory nam na okr±gło wisiały. Cał± drogę powrotn± przespałam na tylnej półce samochodu. W domu też wszystkie regenerowały¶my siły aż do wieczornego spaceru. Pan mówił, że jestem wspaniałym, grzecznym, urokliwym i pięknym dzieciakiem, a jedyne, czego nie mógł przeżałować to to, że tak krótko byłam. Pani z kolei, w żartach powiedziała do mojej Pani Krysi, że mnie nie odda. Drugi Powrót NABILI do domu
I znów wróciłam do domu, tym razem na 11 dni. W międzyczasie często widywałam się z NA’ILˇ, ale nie z mam± i babci±. Tym razem nie musiałam się długo przedstawiać i wkupywać w łaski. Mama i babcia niedawno go¶ciły dłużej NA’ILĘ to już się przyzwyczaiły, że jaki¶ „gumiarz” im się kręci po chałupie. W pierwszym momencie to mi brakowało mojej Pani, nawet nie bardzo mi podchodziło jedzonko, ale trwało to krótko. Był też jeden problem z jedzeniem, w domu mam komfort, jem, kiedy chcę tu to nie zdawało egzaminu. Mamusia i babcia nie rusz± niczego puki jem, ale jak odchodzę miska jest niczyja i do zagospodarowania. Musiałam się nauczyć, że je się tu i teraz. W nocy, na pocz±tku też czułam się trochę samotna i przychodziłam do Pana cichutko pytaj±c czy mogę się do niego przytulić w łóżeczku. Zdecydowana dezaprobata Pana dała mi do my¶lenia. Już po jednym dniu byłam cała w skowronkach, mama równie jak ja skora do zabawy po¶więcała mi dużo czasu. O dziwo babcia wybaczała mi rzeczy, których innym obcym pieskom nie wybacza, czy można co¶ więcej powiedzieć. Pani po¶więcała mi też dużo czasu, nawet więcej niż Pan. Na spacerach chodziłam nawet lepiej niż NA’ILA, bo wolniej, poznawałam wszystkich znajomych mamusi, babci i NA’ILI. Wszyscy się mn± zachwycali, bo charakterem i zachowaniem jestem jak mamusia i babcia, czyli w 150% przyjazna. W domu oczywi¶cie niczego nie niszczę, ale uwielbiam gryĽć, mam specjalne zabawki z bardzo mocnej gumy, które teoretycznie s± niezniszczalne, ale to oznacza tylko tyle, że trochę dłużej mi schodzi z ich unicestwieniem. W weekend byli¶my w naszym domu w „niewysokich górach”, to dopiero co¶!!! Prawie cały dzień swobody na ¶wieżym powietrzu i jedna wielka zabawa. Pan nie zrobił żadnych zdjęć bo mieli¶my jechać wszyscy jeszcze drugi raz ale drugi raz to pojechałam sama z Panem. Po powrocie czekała na mnie niespodzianka, bo przyjechała NA’ILA z Karolink±, Pawłem i Hani±. Zabawa była pyszna, ale zdjęcia to s± jak już były¶my po najintensywniejszych. Babcie i mamę to można rozpoznać ale nas na zdjęciach to pozna kto¶ kto nas zna. Zdjęcia z tego powrotu zaczynaj± się od mojego „portretu” na wersalce w domku w niewysokich górach. Następny powrót będzie w wakacje.
















































































































































