Skip Navigation
 
 

Jamnik NA'ILA

Czternasta wspólna super wystawa NA’ILI i NABILI Kollapsar

Jamniki NAILA, NABILA
jamnik długowłosy – Czternasta wspólna super wystawa NA’ILI i NABILI Kollapsar

Jamnik NA’ILA – czternasta wystawa.


Jesteśmy na wakacjach a międzynarodowa wystawa w Zakopanym była ich częścią. Co to była za wystawa, na takiej jeszcze nie byliśmy, była super wyjątkowa pod każdym względem i dała nam moc emocji i radości. Ale po kolei, rano około 7 w mocnym składzie czyli my NA’ILA NABILA, Pan, Karolinka z Hanią i Paweł, zebraliśmy się i zeszliśmy z „gór” do samochodu. Niestety na początku nie zaczęło się za dobrze. NABILA schodząc coś sobie zrobiła w przednią łapkę, prawdopodobnie wbiła sobie kolec z jeżyn albo użądliła ją śpiąca pszczoła która nie doleciała do ula. Mogła to być też leśna mrówka których są tu chyba miliony, są naprawdę ogromne w stosunku do zwykłych mrówek a jak ugryzą to piecze jak to Pan mówi, jak wszyscy diabli. NABILA bardzo cierpiała i było to widać, długo starała się pozbyć problemu, na szczęście było to prawdopodobnie ugryzienie, droga była daleka i czas zrobił swoje, zanim dojechaliśmy łapa była jak nowa. Wbrew naszym zasadom na wystawie zjawiliśmy się tuż przed sędziowaniem, wystarczyło jednak na powąchanie ringu i jedną honorową rundkę na ringówkach. Trzeba przyznać że organizatorzy się postarali, a wielu organizatorów wystaw, zwłaszcza międzynarodowych powinno terminować u tych z Zakopanego. Ringi, może niezbyt duże ale perfekcyjnie przygotowane, numery ringów czytelne i widoczne z daleka można do nich dotrzeć bez GPS i planu terenu z ringami, piękne stabilne płotki, trawka niska, obsługa ringów z oddziału Zakopane w strojach regionalnych, bardzo miła atmosfera okraszona śpiewem i muzyką zespołu góralskiego, super. I to wszystko wkomponowane w piękny krajobraz Polskich gór.
Kiedy nadszedł nasz czas na ringu, najpierw z Panem szłam ja NA’ILA, jako że byłam w klasie pośredniej. Płynęłam pięknie, szłam jak burza, na stoliczku stałam jak marzenie a Pani sędzi naprawdę się podobałam, szczególnie moja głowa i oczy. Potem Pan wystawił NABILĘ i było dokładnie tak samo, a jedyna różnica polegała na tym że u niej Pani sędzi podobał się jeszcze jej ogon, piękny, pióra nie są jeszcze pełnej długości ale za to ile ich jest!!!!! W dalszej kolejności nadszedł czas porównania i tu Pan sam by sobie nie poradził, z pomocą przyszedł Paweł i poprowadził NABILĘ. Widać było że Pani sędzia miała trudny orzech do zgryzienia obydwie jesteśmy idealne a na tej wystawie przeszłyśmy same siebie. O ile wcześniej przy jamnikach długowłosych miniaturowych porównanie było krótkie to u nas tak nie było. Chodziłyśmy bardzo długo, 4 może 5 okrążeń, a Pani sędzia bacznie nas obserwowała i porównywała. I wreszcie zapadł wyrok, Pan to chyba musiał mieć głupią minę bo był przekonany że wygra to NABILA ze względu na dłuższą sierść której ja jeszcze się dorabiam, zupełnie jak mamusia która dziś mogłaby nas obdzielić i jeszcze by jej zostało. Wygrałam to porównanie ale jego długość świadczyła o tym że niewiele nas różni. Obydwie mamy piękne opisy, oceny doskonałe i oryginalne niestandardowe złote medale z ceramiki z motywami regionalnymi, i znów brawa dla organizatorów. Obydwie dostałyśmy CWC, ja dostałam jeszcze NDSwR, a po porównaniu o Zwycięstwo Rasy dostałam też BOS czyli Zwycięzca Płci Przeciwnej. Obydwie dostałyśmy nasze pierwsze CACIBy. Ja dostałam CACIB, a NABILA Res CACIB. I pomyśleć że jechaliśmy tylko po CWC. Myślimy że jednak nam się to wszystko należało, bo co by nie mówić bardzo się zmieniłyśmy. Zaprocentowały wspólne wakacje. Obydwie jesteśmy wulkanami energii, potrafimy przez cały dzień bez specjalnych przerw urządzać dzikie harce i bieganiny ale w krótkim czasie coś jednak się zmieniło, potrafimy wyluzować i bardziej się skoncentrować. Pokazała to choćby droga do i z Zakopanego, jeszcze niedawno w samochodzie odchodziłyby pyszne zabawy a teraz luzik, spokój, cisza. Przedtem na wystawie poznałybyśmy wszystkie pieski a same ze sobą bawiłybyśmy się ile wlezie, teraz powąchałyśmy się z miniaturami a jak Pan nas zawołał to grzecznie i spokojnie siedziałyśmy czekając na wejście. Pewnie ta nasza metamorfoza zaprocentowała, bo jednak przedtem nadmiar energii na wystawach był czasem problemem i dekoncentrował nas.
Niestety ze zdjęciami z tej wystawy trochę krucho bo Karolinka musiała zajmować się kilkoma rzeczami na raz ale przede wszystkim Hanią.
Klimat Zakopanego z natury rzeczy chłodny był dla nas nad wyraz przyjaźnie ciepły.

Więcej zdjęć i plików 
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA
Jamniki NAILA, NABILA