Skip Navigation
 
 

DZIECKO I PIES

Hania, góry i jamniki

Hania i jamniki
Hania, góry i jamniki

Hania, góry i jamniki


Byliśmy na kilkudniowym wypadzie w naszym domku w niewysokich górach. Oczywiście całym stadem, Pani, Pan, Karolika z Pawłem i Hanią, oczywiście ja NAI’LA z mamą SHA’RE i babcią EVEE. Ciągnie tam Karolinkę, bo to Ona w sumie była inicjatorką wyjazdu. Zachowuje się jak pewien matuzalem z reklamy TV który mówił "Dziś sam jestem dziadkiem, wiec cóż mógłbym dać swojemu wnuczkowi jeśli nie moje Werther's Original? On także jest kimś wyjątkowym." Karolinka babcią a tym bardziej dziadkiem co prawda nie jest, ale chce dać a raczej pokazać wyjątkowej Hani coś wyjątkowego. To miejsce jest rzeczywiście wyjątkowe, Karolinka przeżyła tu całe swoje szczęśliwe dzieciństwo. Tereny prawie nie zmienione antropogeniczne, puste przestrzenie jak okiem sięgnąć, człowieka można spotkać czasem nawet raz na dwa tygodnie, wszędzie tylko zieleń, a powietrze tak czyste że nic tylko leżeć pod rurą wydechową żeby nadmiar tlenu nie zaszkodził. Takich miejsc dziś już prawie nie ma, no chyba że w Bieszczadach. Pogoda nam w sumie dopisała bo nawet jak w pierwszym dniu słoneczka nie było to inni kilkadziesiąt kilometrów dalej mieli całodzienną zlewę, więc nie ma co narzekać. Pan oczywiście zadbał o nasz komfort, choć można się spierać czy nie bardziej o swój i zagrodził nam teren. To jednak trochę niesprawiedliwe jak babcia z mamą są tutaj same to chodzą gdzie chcą, a jak ja się pojawiam to zaraz jakieś grodzenie. Pan pewnie pamięta jak to mamusia zachowywała się jak Karolinka, też chciała mi wszystko pokazać i wyciągnęła mnie na „spacerek”. Wpadłyśmy do sąsiadów którzy mieszkają w „pobliżu”, wielkie mi coś, przecież było trochę bliżej niż mają sąsiedzi w Australii którzy na wizytę sąsiedzką lecą samolotem. Było super, oddawałyśmy się niekończącym zabawom, mamusi udało się nawet znaleźć dziurę w całym, a właściwie obluzowaną sztachetę przez którą cichutko jak myszki myknęłyśmy na spacerek. Oczywiście wróciłybyśmy same, ale Państwo wysłali w trzy strony świata ekipy poszukiwawcze, ta wysłana na wschód w osobie Pawła nas znalazła. Państwo też nie narzekali, sielanka, odpoczynek i Hania. Hania jest w ogóle super hiper, najlepszy humor ma rano, wszystkie procesy fizjologiczne zakończone, jest wyspana, najedzona, spokojna i nad wyraz skora do rozdawania uśmiechów. W ciągu dnia śpi, je i lubi jak ktoś się nią zajmuje. Wieczorkiem bardzo lubi kąpiel, te tu chyba szczególnie, bo w romantycznym blasku ognia w kominku. Wyjazd był super, wszyscy to mówili, tylko Hania dyplomatycznie milczała, ale minki wszystko mówiły.
Więcej zdjęć i plików 
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki
Hania i jamniki