Skip Navigation
 
 

In memoriam

SEKA SOUPHIS Kollapsar FCI

SEKA SOUPHIS Kollapsar FCI
jamnik długowłosy standardowy - SEKA SOUPHIS Kollapsar FCI SEKA na świat przyszedł, jako trzeci, z wagą tylko o 2 gramy niższą od największego SHEMSU. W całej naszej historii był jedynym przypadkiem zabawnej pomyłki.

„Ale dziś był ubaw, Pan szukał drugiej dziewczynki i nie mógł znaleźć, trzy razy sprawdzał i oczom nie wierzył. Ale z faktami się nie dyskutuje jest nas 6 chłopców, my o tym wiedziałyśmy, ale nikt nas nie pytał. Fakt, że wczoraj mama narzuciła niezłe tempo w pierwszej czwórce gdzie trzecia miała być dziewczynka, dopiero później zwolniła.”

W czeredce 7 pięknych szczeniąt, które za wyjątkiem SETHA były jak krople wody SEKA był rozpoznawalny po jasnych łapkach. Pięknie się rozwijał, stał się największy i bardzo szybko został pierwszym przywódcą.

„To ja jamnik długowłosy standardowy - SEKA SOUPHIS. Mam piękne imiona, Jestem największy, choć nie od urodzenia. Jestem słodkim misiaczkiem, pewnie, dlatego że w pierwszych godzinach życia byłem dziewczynką hi, hi, hi. Jako największy jestem szefem wszystkich szefów całego tego zamieszania i w związku z tym nie jestem bardzo wylewny, choć Pan może liczyć na moje buziaczki, no może nie tak często jak Pani i Karolinka. Jestem jak to Pan mówi bardzo wyrazisty, jak mi się coś nie podoba wyraźnie daję to do zrozumienia, bez warczenia i agresji z szacunkiem do wyższej instancji, tego nas mamusia uczy intensywnie. To się oczywiście zmieni w mojej Nowej Rodzinie, kiedy już nie będę musiał pilnować rodzeństwa i spadnie ze mnie ciężar władzy. Od początku Państwo mnie rozpoznawali po jasnych łapkach…..”

Wszystkie dzieciaczki były nauczone czystości, jednak czasem się coś przydarzało, ale SEKA był absolutnym wyjątkiem, jego znakiem rozpoznawczym była skuteczność w trafianiu na podkład, 100/100, czym nie omieszkał się pochwalić na spotkaniu z nowymi opiekunami Panią Elą i Panem Piotrem.

„…SEKA od razu na dzień dobry zapunktował, najpierw w pokoju, centralnie na podkład się wysiusiał a potem jeszcze, no wiecie drugie danie na innym podkładzie zrobił. Państwu się to bardzo podobało a nasz Pan był z niego dumny. Dumny to zresztą jest z nas wszystkich…”

Jak na nasze standardy SEKA opuścił dom stosunkowo szybko ok 11-12 tygodnia życia. Wszystkie nasze dzieciaczki zawsze trafiały do sprawdzonych najlepszych z najlepszych opiekunów, tak też było z SEKĄ.

„… dziś była kolej SEKI. Przyjechali Państwo z Krosna i znów mamusia….. Dalej było już według utartego scenariusza wylewne powitanie no i buziaczków ile wlezie przez cała wizytę. Ofiarą jej niecnych zapędów był głównie Pan Piotr, jakąś miętę do Niego poczuła. SEKA od razu na dzień dobry zapunktował…”

„Dziś był mój dzień. Rozjeżdżamy się po Polsce i w końcu przyszła moja pora. Nie było to dla mnie zaskoczenie, bo Państwo przyjechali z Krosna żeby mnie poznać ok. tygodnia temu. Moi nowi Państwo są wspaniali. Od mojej Pani Eli bije ciepełko a z Panem Piotrem jesteśmy bratnimi duszami i możemy sobie podać łapę. Wiele nas łączy, o czym ja wiem, Pan się nie domyśla, że ja wiem, a ja nic nie mówię. Obydwaj jesteśmy wspaniali, ciężar władzy nie jest nam obcy, nie koniecznie jesteśmy bardzo wylewni………, no i kochamy jedną Panią.”

„W drogę do domu nie wybraliśmy się od razu, najpierw byliśmy w gościach, Państwo chcieli mnie pokazać, jaki jestem wspaniały i śliczny. W drodze byłem bardzo grzeczny i cały czas na rękach u mojej Pani Eli. Nie było też żadnych sensacji. Do domu dotarliśmy bardzo późno, o tej porze to ja już dawno śpię. Pani rozłożyła podkład a ja wysiusiałem się na niego. W domu poznałem jednego z trzech moich młodszych Panów – Macieja, a jest jeszcze Grzegorz i Andrzej.”

W nowym domu bardzo szybko się zaaklimatyzował i poczuł u siebie.

„Przez dzień poznawałem całe ogromne mieszkanie. Wszędzie wchodzę jak w dym, zupełnie jakby to był mój dom od urodzenia.”

„Pani mówi, że w zabawie przechodzę sam siebie, oczywiście potrafię bawić się sam, ale w towarzystwie raźniej, więc zaczepiam wszystkich, którzy akurat są w pobliżu. Urządzam dzikie gonitwy i pędzę jak wiatr a że mam gdzie się rozpędzić to z tego korzystam. Zaprzyjaźniam się z niektórymi rzeczami, ….. postanowiłem bliżej poznać chodniczek, który leżał sobie samotnie, trzeba było biedaczka trochę rozruszać. Poznałem się też bliżej z firanką, … ja do niej z sercem i ząbkami, ….a ona mnie złapała i nie chciała puścić, trochę musiałem powisieć.”

„Ogródek, marzenie, jak tam jest pięknie, a ile nowych ciekawych rzeczy. Pani tylko nie jest do końca szczęśliwa, bo mocno integruję się z Jej kwiatkami. Była, to określenie bardziej pasuje niż jest, z nich bardzo dumna. Oczywiście jest ich jeszcze bardzo dużo, więc sporo pracy przede mną, ale.... damy radę.”

„Pojawiam się i znikam, wszędzie mnie pełno, czuję wolność i wiatr w sierści, jest mi po prostu dobrze, kocham i jestem kochany.”

„…sporo urosłem…. Ciężko przejść przez miasto bez kilku pochwal w moją stronę, nie ukrywam, podoba mi się to.”

„Oczywiście wszystkie łóżka są już moje, to Państwo by jeszcze przeżyli, ale jak mówią – co gorsza poduszki też. Na początku nie potrafiłem wskoczyć na łóżko nie mówiąc o znalezieniu w tym jakiejś przyjemności, no, ale potem były wakacje. Pewnie nigdy bym nie wiedział ile straciłem gdyby nie moi młodsi Panowie Maciej, Grzegorz i Andrzej, dzięki Nim poznałem uroki wypoczynku w łóżeczku, bezcenne. Jestem Im bardzo za to wdzięczny. Państwo widzą to trochę inaczej, np. Maciej tak to widzi „ W nocy dyskretnie wskakuje do nóg, po czym za 10 minut strąca z poduchy każdego - no bo przecież mu się należy :) …… „

Szczenięce lata i wybryki młodości minęły, no może nie wszystkie poznane uroki życia.
Całym sobą zawładnął sercami wszystkich i nie tylko sercami, o czym świadczy ten tekst, ale również fragmenty korespondencji, jaką prowadziłem z Rodziną już po odejściu SEKI.


„Jak Państwo zapewne wiedzą, wczoraj, tj. 12.07.19 ok 18:30 odszedł od nas po ciężkiej chorobie SEKA. Robiliśmy co mogliśmy wraz z panią weterynarz, aby wrócił do zdrowia, niestety nie udało się. Bardzo wszyscy cierpimy z tego powodu, bo był niezwykłym psem i trudno na tą chwilę nawet sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł go nam zastąpić. Niełatwo mi pisać tą wiadomość….”
„Poza tym, chcielibyśmy Państwu podziękować, że mieliśmy okazję związać się tak blisko, z takim wspaniałym psem. Sam się nigdy nie spodziewałem, że będę tak tęsknił za zwierzęciem, ale SEKA miał w oczach tyle zrozumienia ludzkiego życia, że nasza relacja była naprawdę szczególna. Wniósł bardzo dużo szczęścia do życia całej naszej rodziny. Cudowny piesek, serce ściska z żalu.”

„…..zwłaszcza mama, której SEKA towarzyszył każdego dnia, jest nadal bardzo wstrząśnięta i nie może się oswoić z ciszą, która zapanowała w rodzinnym domu... Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.”

„…pierwszy ból już minął, natomiast ciężko się odpędzić od wspomnień. Kilka dni temu przyjechałem do domu z delegacji i do tej pory rozglądam się w miejsca gdzie SEKA najbardziej lubił leżeć w domu i na ogrodzie, jego jednak jego już tam nie ma... Bardzo pusto się zrobiło. Nie wita już nas w drzwiach, nie trąca nas nosem w kuchni podczas jedzenia, a stukot pazurków ciągle słyszymy w naszych głowach. Trudne to i smutne, ale takie jest życie i trzeba przez to przejść. SEKA miał szczęśliwe życie, które w jego świadomości trwało o wiele dłużej niż w naszej i tym się pocieszamy.”


Ciężko odnaleźć się po takiej stracie, przyjaciel to przyjaciel nie ważne czy ma dwie czy cztery nogi, strata boli tak samo i ta pustka.

Jego odejście jest przykrą, ogromną i niepowetowaną stratą, dla całej Rodziny, Pani Elżbiety, Pana Piotra, „młodszych Panów” Macieja, Grzegorza i Andrzeja i Ich przyjaciół, dla rodzin pozostałych „Kollapsarków”.
Dla nas jest również ogromną stratą, byliśmy przy jego narodzinach, opiekowaliśmy się nim i wychowywaliśmy jak członka rodziny. Dzięki niemu poznaliśmy jego wspaniałą Rodzinę, jak to mówiliśmy naszą Rodzinę z Krosna, która w sposób symboliczny nadal nią pozostanie.

M.K.L. i K.P.P

Więcej zdjęć i plików 
Cześć, wpadłem skraść ci serce!
Pierwsze dni w nowym domu
 Gryzę, gryzę i dogryźć się nie mogę!
Nasz świat stanął na glowie gdy pojawił
Chodząca słodycz
Duża Pańcia i mały SEKA podczas nauki
Pierwsze próby nie były łatwe...
Trochę większy gryzoń
Pogoda pod psem!
Z mamą i siostrą na zasłużonym miejscu!
Dj SEKA
Z kocim przyjacielem w jednym koszyku
Władca kanap i foteli
Duże łózio i mzianki bardzo wskazane.
Niezależnie od pogody, gotowy na spacer
SEKA vel Złota Rybcia wycieczka w Pienin
Szybkie selfie dla znajomych
Wesołych Świąt i smakowitych kąsków
Dzień dobry, w czy  mogę pomóc.
Skuteczna technika w walce o przysmaki
Ogrodowy relaks.
Przystojny jak zwykle
Jego smutek w ost.tyg.wyciskał łzy z na
 Ból i cierpienie...
Ostatnie chwile razem i morze łez......
Serce krwawi gardło ściska żegnaj przyja