Skip Navigation
 
 

Szczenięta '10»Jamnik SHIFU

Jamnik długowłosy - SHIFU SEPHRES Kollapsar

jamnik długowłosy standardowy – SHIFU SEPHRES Kollapsar FCI Jamnik długowłosy standardowy
Płeć – chłopak
Maść – ruda
data ur. – 12.03.2010r
godz. ur. – 11.14
waga ur. – 261 g

Odszedł od nas PAN LEON, opiekun, przyjaciel i wielka miłość SHIFU – tekst na dole strony

To ja jamnik długowłosy standardowy - SHIFU SEPHRES Kollapsar. Mam jak wszyscy piękne imiona, Jestem najjaśniejszy z całego rodzeństwa. Jestem szybki jak błyskawica i wszędzie mnie pełno. Najchętniej bawię się z SH’ARE i SETHEM i z nich jestem największy. Kiedy się urodziłem miałem krótki krawat pod szyją ale teraz gdzieś zniknął.

Dziś był mój wielki dzień, przyjechali po mnie z Wałbrzycha, mój nowy Pan – Leon z moją małą Panią, wnuczką Justynką. Wnuczką to Ona jest, ale nie jest już takim dzieckiem jak ja. Jest jak to ludzie mówią dorosła, ja też niedługo taki będę tylko nie wiem kiedy, to nic Państwo mi powiedzą że to już.
Kiedy przyjechali spałyśmy po naszych porannych szaleństwach do upadłego ale przecież nie prześpimy takiej okazji. Były mizianki i buziaczki oczywiście ja dostałem ich najwięcej ale i inni się załapali a zwłaszcza SHA’RE od Justynki. Mamusia, no właśnie, jak to mamusia, przyjęła gości radośnie, wylewnie i z buziaczkami. Nawet Pan Leon się na nie załapał. Choć jeszcze mogłem być z rodzeństwem moja nowa Rodzina nie mogła się już na mnie doczekać a tęsknota za mną nie pozwalała Im dłużej czekać.
Dzień wcześniej dostałem nawet piękny list

Witaj SHIFU Kollapsarze!

Przyjeżdżamy po Ciebie. Jutro.
Szczerze Ci współczuję. Będziesz pewnie płakał, że rozstajesz się z Mamusią i rodzeństwem. Będziesz pewnie bardzo płakał, że rozstajesz się z Rodzinnym Domkiem, z Pańciami, z Pańciem. Myślę jednak, że utulisz swój żal w objęciach nowej Pańci, która przygotowała Ci miejsce do spania koło siebie. Będzie Ci dobrze, będzie Ci bardzo dobrze. Będziesz szczęśliwy! Twoja nowa Pani Doktor już zamówiła Ci dobre jedzenie. Takie samo jakie teraz jesz! Witaj więc w nowym domku!

Poniżej oryginalne listy SHIFU z nowego domku przesyłane przez kochającą Rodzinę

Moi Drodzy!
To ja SHIFU, witam Was serdecznie.
Jestem już w nowym domku! Podróż przeszła mi dość dobrze bo spałem na szyi Justynki!!! Justynka bardzo mnie polubiła, a ja Ją także. Mój nowy Pan jest chyba trochę "pofyrtany" bo w czasie podróży wołał na mnie "Kollapsar" Chyba nie wie, że jest siedmiu wspaniałych Kollapsarów i cztery Kollapsarówny. Na dworzec przyjechała po nas Mama Justynki, oniemiała z zachwytu na mój widok! Mama Justynki zawiozła nas do mojej nowej Pańci, czyli do Babci Justynki. Byłem bardzo, bardzo zmęczony więc noc przespałem spokojnie.

Bardzo, bardzo za Wami wszystkimi tęsknię!
Wasz SHIFU

P.S. Przesyłam Wam kilka zdjęć. Nie zapomnijcie o mnie!

Witajcie!
To ja SHIFU. Dzisiaj jestem wyjątkowo szczęśliwy bo przyszła Justynka!!!! Myślę, że będzie teraz częstym gościem. Bawiłem się z nią strasznie fajnie. Musiałem uważać żeby Jej noska nie zadrapać! Bo dama z podrapanym noskiem? Kto to widział. Pan wywiązuje się z obietnic przedwyborczych. Jest mi dobrze, jest mi już bardzo dobrze. Świetnie sypia mi się z Pańcią.
Przesyłam Wam kilka zdjęć. Jak Wam się znudzą to wyrzućcie.
Pa, ucałowania
Wasz SHIFU

Witam Was!
Ledwo uprosiłem Pana, żeby coś Wam pod moje dyktando napisał. Bo on woli się ze mną bawić. Byłem u Pani Doktor od piesków na szczepieniu. Było bardzo fajnie. A poza tym to jem, śpię, rosnę i rozrabiam. Jestem bardzo zadowolony. Na podkładzie w zdecydowanej większości same sukcesy. Uwielbiam nos Pana, jakoś sobie go upodobałem i Próbuję Panu ząbkami go powiększyć. Pan się śmieje że damskich jakoś nie ruszam. Śpię z Panią a ok. 4 robię pobudkę bo głodny jestem papu i zabawy. W dzień jak mam wolny czas leniuchuję na kanapie, a jak chcę zejść na siusiu to popiskuję żeby Państwo mnie z niej zdjęli. Jak Państwo mówią patrzę maślanymi oczami, mordka jak u aniołka a rozrabiaka ze mnie nieprzeciętny. Pani mówi że ze mnie prawdziwe dzieło sztuki, ciekawe co ma na myśli.
Szaleję ile wlezie co rusz wynajduje sobie nową zabawę, a to jakąś zapomnianą rękawiczkę znajdę, a to szczotkę wezmę na spacer ciągnąc ja za sobą. Ale niema róży bez kolców. Pani ciągle mówi: tego nie wolno, tamtego nie rób. Pan mówi, że gdera! No ale Pani sprząta. A podobno takiego bałaganu strasznie dawno nie było.
Całuję Was SHIFU
Jeszcze raz witam Was dzisiaj. Zapomniałem się zapytać jak się ma moja Mama! Czy czasem nie została już opuszczona przez moje rodzeństwo. Ucałujcie ją ode mnie. Przy okazji dodatkowe zdjęcia!

Całusów moc od SHIFU

PS. Moja Pani mówi, że wydłuża mi się pyszczek jak porządnemu jamnikowi!

Jestem szczęśliwy, a Państwo…. co tu dużo mówić kochają mnie. Jem ile wlezie to znaczy ile dostanę. Jestem jak żywioł, biegam bawię się i psocę. Poznałem już wszystkie kąty, nawet te do których Państwu trudno dotrzeć. Wszystko co nowe muszę poznać. Ostatnio przeciągnąłem po podłodze całą zgrzewkę wody a potem, żeby Państwo nie mieli problemów z jej rozpakowaniem, zrobiłem to za nich. W ramach pogłębiania wiedzy poczytałem też trochę gazet, po moim czytaniu było ich jakby więcej. Wszyscy przychodzący do domu dziwią się że buty wiszą na wieszaku, ja też jestem zdziwiony przecież powinny być na podłodze, tam gdzie zawsze bo przecież nie poznaliśmy się tak do końca, ich końca. Udało mi się też sprawdzić co jest w tym przewodzie w którym podobno chodzi internet. Sprawdziłem i mówię wam bujdy nic tam nie było tylko jakieś druty. Ale cos w tym jest bo teraz już nie przychodzi do Państwa, znaczy się ten internet. Uwielbiam dawać buziaczki i je otrzymywać. Państwo przywiązują dużą wagę do zdrowego odżywiania i piją zieloną herbatę a ja z Nimi. Uwielbiam ją.
To pisałem ja wasz kochający i kochany SHIFU, buuuuuziaczki dla wszystkich

Witajcie!
Dawno się nie odzywałem. Ale miałem dużo różnych przeżyć!
Byłem się zarejestrować w Związku Kynologicznym, bawiłem się w ogródku no i zaczynam siusiać i nie tylko, na polku ! W tym względzie nie mamy już żadnych problemów, jak mi się zachce to albo głosikiem o tym informuję albo podchodzę do drzwi i wzrokiem mówię że już czas na polko, czasem poprawiam głosikiem. Jak leje lub nie mogę wyjść to zawsze mam podkładzik.
A tak poza tym kocham jestem kochany, jem, rosnę, szaleję i jestem bardzo zadowolony z życia. Państwo dzięki mnie również. Nie pozwalam Im się nudzić. Przy okazji wizyty u weterynarza byłem ważony i mam 4,7 kg. Pan mówi że jak jestem piękny takim jestem rozrabiaką i że trudno wyobrazić sobie większego. No nie wiem, przy SETH-cie to ja byłem aniołkiem
Zobaczcie zresztą sami. Ucałowania

SHIFU-Mistrz

PS. Pan mnie zgłosił na wystawę. W klasie "baby".

Witajcie!
Długo się nie odzywałem. Ale to wina lenistwa mojego Pana i tych zwariowanych facetów co biegają za piłką! A jest o czym pisać. Byłem na wystawie!!! Kompletne klapa! Kto to widział żeby w taki upał śpiące małe dziecko musiało chodzić koło czegoś tam!!!!! Pani Sędzina powiedziała, że nie umiem chodzić po ringu. Napisała "ładny piesek". Dziwna. Jestem pięknym pieskiem! A poza tym wszystko mam extra.
A w ogóle to było tak. Wstaliśmy wcześnie rano bo wiadomo udzieliło się wszystkim. Na samej wystawie byliśmy już ciut po 8. Czegoś takiego to w życiu nie widziałem. Tylu przyjaciół zainteresowanych mną. Wszystkie pieski te duże, małe, średnie i ich opiekunowie przyjaźnie mnie przyjęli. Z wszystkimi się witałem i bawiłem a opiekunowie mnie głaskali, ale mi było dobrze. I tak ta ciągła zabawa trwała i trwała a upał był coraz większy. Kiedy wystawa się już zaczęła i przyszła moja kolej byłem już wymęczony tymi wszystkimi wrażeniami a tak w ogóle to o tej porze w domu to z reguły śpię. Pani Sędzina mnie obejrzała i powiedziała że jestem bardzo ładnie proporcjonalnie zbudowany, grzbiet łapy i takie tam, i wszystko ładne. Ale chodzić po ringu to już przesada, oczy mi się same zamykały a poza tym widziałem jak inne chodziły. Chodziły, chodziły i nigdzie nie zaszły, no to po co chodzić. Jak się ma trochę ponad 3 miesiące to sen jest ważniejszy od jakiegoś chodzenia bez sensu i celu.
Pan mówi że w jednym z listów prosił o najprzystojniejszego chłopaka ale ja przerosłem wszystkie Jego oczekiwania i to przede wszystkim zdaniem innych. Ach ten mój Pan. Mówi że jest moim Tatusiem. Niech mu będzie. Ma jakieś niemądre przyzwyczajenia przezywać mnie. A to nazywa mnie "dziełem sztuki" a to mówi że jestem kacprowato – gapkowaty, co w języku normalnym oznacza, że jestem super. Kacprowaty, bo piękny, gapkowaty bo strasznie milusiński czyli całuśny. Te dziwne określenia to od imion jamników które Państwo mieli wcześniej ale gdzieś sobie poszły.
Cieszę się, że SHEMSU znalazł swój nowy domek. Martwi mnie tylko, że śpi w przedpokoju. Bo ja śpię...... zresztą czy to takie ważne. Mam poduszkę koło Pani czyli Mamusi. Teraz śpię koło Pana, no tzn. koło Tatusia. Bo Pani niema. Nie narzekam.
Ucałowania dla wszystkich.

SHIFU-Mistrz

Witajcie!
Wreszcie Pan poważnie mnie potraktował i wziął mnie na głosowanie. Nie wiem o co tam chodziło ale Pani z Komisji zapytała: "a na kogo ten piękny piesek będzie głosował?" Widać w tej Komisji mogą być tylko b. mądre Panie!. Ja to tam wiem na kogo bym głosował, na tego pana co rozbiera mięsko, na tą panią co w sklepie pachnie wędlinkami, a przede wszystkim na mojego Pana bo jest najlepszy. A w domu znowu awantura. Nie ma internetu. Przyszedł jakiś Pan i powiedział, że kabel przerwany tzn. przegryziony. Na wszelki wypadek uciekłem do łazienki. Przesiedziałem tam z godzinę, no i upiekło mi się. Ale za to poszedłem z Panem do sklepu po nowy kabel. Zdążyliśmy w sam raz żeby przesłać życzenia SHA’RE. Że też Pan nie schowa przede mną tych kabelków. Tylko mi tłumaczy, że nie wolno ich ruszać a one tak kuszą… a ząbki swędzą…. Kończę, jest strasznie gorąco. Idę spać! A tak w ogóle to mam już około 94 cm., wierciłem się jak Pan mnie mierzył i dlatego około. Ucałowania
SHIFU

Witam Was!
Dzisiaj jest mój wielki dzień, kolejny 138 wielki dzień mojego życia. Wszyscy mnie kochają a i ja kocham wszystkich i cały świat. Nawet mojego Pańcia kocham chociaż jest czasem bardzo nerwowy. No ale z nim najwięcej przebywam to muszę Go kochać. Znowu wymyślił mi nowe przezwisko. Nazywa mnie "Wielkim Mistrzem Akupunktury". No fakt "zakupunkturowałem" mu obie ręce dość dokładnie. To wszystko przez piszczącą piłeczkę! Przynoszę Mu ją,, żeby mi rzucał. Kiedy bierze ją do ręki to czasem złapię Go ząbkami za rękę. No i cała awantura o tę akupunkturę. Mógłby kopnąć, ale boi się, że przez przypadek oberwę. Jeszcze strasznie dużo wielkich dni czeka mnie! Ucałowania dla Mamy i SHA’RE no i przede wszystkim dla Was wszystkich. Zobaczcie czy ładnie wyglądam.
SHIFU teraz Wielki Mistrz Akupunktury

Witajcie!
Przesyłam Wam parę nowych zdjęć. Może się ucieszycie. Nie mam wiele czasu. Mam paru fajnych przyjaciół i dużo z nimi się bawię. Najlepiej bawię się z uroczą Buffy /shi-tzu/. Poza tym byłem na spacerze z Justynką. Była dumna, że z takim pięknym kawalerem spaceruje. Ucałowania
SHIFU

Witajcie!
Ale Was zamęczam! Myślę, że mi wybaczycie!
Odwiedziłem stronę SETHA. Wielka niespodzianka! Tam są moje zdjęcia! SETH chyba się bardzo ucieszył, że mnie zobaczył. Bo ja jestem b. zadowolony. A tak w ogóle to SETH piękny. Dumny z niego jestem. I SHEMSU też jest piękny. Fajna z nas rodzinka.
Zróbcie zdjęcia SHA"RE. Chyba moja siostrzyczka jest b. piękna. Ucałowania!
SHIFU Mistrz

Witajcie!
Przeżyłem kolejne swoje wielkie dni. Ale jeden był szczególnie wielki. Wróciła moja Pańcia!!!. Z samochodu wysiadła Jakaś Pani, "niuchnołem" parę razy i już wiedziałem! To moja Pańcia!!!. Oczywiście utonąłem w Jej ramionach. Była bardzo szczęśliwa, że ją poznałem. "Miziankowanie" trwało bardzo długo. Pan mówił, że 3600 sekund. Cały podróżny kurz zlizałem z Jej buzi.
Pani z dumą przekazała prezent dla mnie. Smycz!? Niby miałem się cieszyć z takiego prezentu. Ach ci ludzie. Kupują psu prezenty z których otrzymania w żaden sposób porządny piesek nie może być uradowany. No ale Pan się zreflektował i pokazał Pani jak bardzo lubię kabanosy. Uwielbiam takie pokazy. Trwają zdecydowanie za krótko!. No a mój Pan nie byłby sobą gdyby nie wymyślił paru nowych przezwisk. A to jestem "Superpsem", kiedy indziej "wielką cudownością światowej kynologii", a ostatnio "siódmym cudem świata". Wtajemniczeni doskonale znają pozostałe "sześć cudów tego świata" ( jakby co, to dla mniej wtajemniczonych - też mają ogonki).
Ucałowania dla Mamy, SHA’RE i wszystkich.
Niebawem opiszę Wam swoje gończo-myśliwskie perypetie.
SHIFU Mistrz

Witajcie Moi Drodzy!
Mój Pan jest lekko niedouczony w operowaniu komputerem. Musiał poprosić Pana Waldka żeby pomógł mu zdjęcia przenieść z aparatu do komputera. Przy okazji z Panem Waldkiem przyszła Buffy. Ubaw był "po pachy". Buffy dała się namówić na zdjęcia. Buffy jest już dorosłą lekko starszą panną. No bo ma już dwa lata. Do zabawy jest najlepsza. Tylko strasznie szybko się męczy. Zobaczcie sami jaka jest fajna. Ucałowania dla wszystkich!
SHIFU Superpies

PS. Pan twierdzi, że SHA’RE jest całkiem do mnie podobna.

Witajcie!
Przeżyłem znowu wiele pięknych dni. Bawię się, jem, rosnę. Mimo tego muszę być bardzo skoncentrowany, bo przygody czają się na każdym kroku, a przede wszystkim żeby nie umknęło mi żadne ale to żadne otwieranie lodówki przez Pańcię czy przez Pana! Wtedy poluję. Czasem uda mi się upolować coś smakowitego. Kawałek kabanosa albo szynki. Uwielbiam takie polowania. Już od dawna wiem że stamtąd całe dobro pochodzi a skrzypnięcie, na które ucho mam wyjątkowo wyczulone, może oznaczać szansę. Muszę jednak przyznać, że rezultaty tych polowań są nie zawsze udane. Ale raz mi się strasznie udało. Pani wyjęła z lodówki całą foremkę - 30 jajek i położyła na kredensie - Justynka miała je zabrać do domku. Niewiele się zastanawiając podskoczyłem do kredensu, złapałem foremkę w ząbki i …. katastrofa. Jak zobaczyłem że to leci na mnie to uciekłem, tuż po tym było wielkie pacnięcie. Pani twierdziła, że wszystkie 30 jajek się zbiło, ale to nie prawda, nie wszystkie, tylko 28. Całe szczęście że zdołałem uciec i byłem czysty bo na podłodze….. Ukryłem się - gdzieżby indziej w łazience. Pan był dumny - że tak wysoko skaczę, Pani, wściekła. Muszę zmienić metody myśliwskie. Później poszliśmy do Pani Doktor. Pańcia mówiła, że idę z rodzicami do lekarza. Niech jej będzie. Podpadłem przez te jajka to nawet nie mogłem protestować. Okazało się, że jestem uczulony. I że to jest od trawy. Nie wiem co to znaczy. Ale się sporo "czochram". Smarują mnie jakąś maścią. No cóż nie ma róży bez kolców mówi mój Pan. W domu poluję nie tylko na lodówkę, Pan jest pełen podziwu dla mojej wytrwałości, mówi że w domu była tylko jedna mucha a ja przez całe lato na nią polowałem. Na spacerach też niucham z nosem przy ziemi no i w końcu coś upolowałem i z dumą coś przyniosłem na głowie. Pan mówił że wyglądało to jakby mi czub wyrósł a z sierścią wyglądałem jak irokez. Pan zadzwonił do Pani doktor, dał mi wapno i przeszło. A, i Pan jeszcze mówi że jestem oszałamiająco inteligentny gówniarz że aż się mózg filcuje, no.
Ucałowania dla wszystkich.
SHIFU Mistrz

Witajcie moi mili!
Mam tak wiele zajęć, że często zapominam o przyjemności napisania do Was. Panią Doktor bardzo lubię jak nic koło mnie nie robi. Najlepiej lubię pozować z nią do zdjęcia. Pan zadzwonił do Pani Doktor i powiedział: " ten potwór zjadł uchwyt od zamka błyskawicznego co mam zrobić". Wielkie "mecyje" zjadłem kawałek metalu i tyle szumu. Ale najgorszy ten "potwór". Zresztą i tak na drugi dzień " wykupkałem te mecyje"!!! Jestem na Pana bardzo ale to bardzo obrażony. Nie pomogły nawet kabanosy. No ale były też i świetne chwile. Kupili mi wreszcie kość. Oryginalną wołową kość. Przepraszam - trzy kości. Na zapas. Schowali do zamrażarki.
Oceńcie sami na zdjęciu kto tu jest "potworem" a kto "dziełem sztuki" czy "7 cudem świata"
Ucałowania dla wszystkich, dla Mamy, dla SHA'RE
SHIFU Superpies

Witajcie moi mili!
Mam pecha to znaczy Pańcio ma pecha do wystaw. Mieliśmy jechać na wystawę do Wrocławia. Nie dojechaliśmy. Justynka pojechała czy raczej poleciała na dwa tygodnie do Anglii. Pani i Pan uradzili, że jedziemy autobusem. Pięknie spakowani poszliśmy do autobusu i Panu zrobiło się b. niedobrze. Wróciliśmy do domu. A Pan będzie operowany. Jak pech to pech. A poza tym jest dobrze, jest bardzo dobrze. Rozwijam się. Apetyt mam dobry.
Moje menu jest obszerne. No zresztą oceńcie sami: szwedzka pasza, mięsko z drobiu, mięsko wołowe, zielone ogórki, pomidory, fasolka szparagowa najlepiej z masełkiem., detale zamków błyskawicznych, woreczki plastikowe no i skarpetki Pańci. Sami przyznacie, że to niezwykle urozmaicone menu. No i kości wołowe. Bardzo smaczne. A po skarpetkach itp. dostaję na deser trochę oleju.
Pan znowu wymyślił parę przezwisk. Nazywa mnie " najdroższe dziesięć kilo" albo - co mnie strasznie złości- "jednokolorowy basset". Ale to wymyśliła Pańcia jak nie mogła mnie unieść, żeby mi ukraść buziaka. A Pan jak się bardzo na mnie zezłości to nazywa mnie "przecinkiem". Musi to być coś strasznie nieładnego. Wspólnie z Panciem wymyśliliśmy wzór nowej bardzo ciekawej rodziny: Pani, Pan i SHIFU! Oczywiście najważniejszy w tej rodzinie jest SHIFU. Na pewno najbardziej kochany. Duża buźka dla wszystkich.
SHIFU Superpies

Witajcie moi mili!!!!
Byłem ze swoim niezbyt rozgarniętym Panem w Związku. Psim związku oczywiście, odebrać mój rodowód. Panie w związku były całkiem rozgarnięte bo doceniły moją urodę. Byłem już parę razy w Związku i straszną frajdę miałem w robieniu kupki na środku lokalu. Tym razem byłem już zbyt dorosły ażeby znowu nabrudzić. No a poza tym arystokracie z rodowodem nie wypada. Choć gdyby to Pan miał po mnie posprzątać to kto wie? Pan był wniebowzięty kiedy otrzymał mój rodowód. Zaraz rozesłał go do wszystkich moich ciotek na całej kuli ziemskiej. Pan na każdym kroku daje do zrozumienia jaki to dla niego zaszczyt mieszkać pod jednym dachem z takim arystokratą. Opowiada takie rzeczy a przecież już od ponad dwadziestu lat miał w domu samych arystokratów.
Przesyłam Wam arystokratyczne pozdrowienia i całusy.
Ucałujcie Hrabinę - moją Mamę i piękną Vicehrabiankę SHA’RE - moją siostrzyczkę!
Wasz SHIFU SEPHRES
Vicehrabia Kollapsar

Tak się moi drodzy rozpisałem o moim rodowodzie, że całkiem zapomniałem pochwalić się kartką jaką przesłała mi moja Ciocia z Nowego Jorku od mojego kumpla pandy, który nazywa się a jakże SHIFU,
ale fajnie, nie?

List z paczki od SHIFU do SHA’RE
Moja kochana siostrzyczko!
Jedyna zresztą! Dostałem od Mikołaja dużo Rinti (pyszna suszone mięsko) Mikołaj po zapoznaniu się z moją sytuacją (wagą) poprosił żebym się z Tobą podzielił. Robię to z zadowoleniem! Moc całusków! Podziel się z mamą!!!
Ukłony dla Twoich Pańciów.
SHIFU SEPHRES V – hrabia Kollapsar

Witajcie!
Dawno, bardzo dawno nie pisałem do Was! Ale mój Pan jest bardzo leniwy i nie chciał uruchamiać komputera, mimo, że parę ładnych zdjęć mamy. No i zima, to jest równie fajne jak cielęce kości. A po szaleństwach fajnie jest pobyczyć się!
Wysyłam Wam zdjęcie! Super zdjęcie dwóch gwiazd!!
SHIFU SEPHRES Vicehrabia Kollapsar

Witajcie moi mili!
Mój niezbyt rozgarnięty Pan jak usłyszał, że SHARE lubi wyglądać przez okno zaraz mi położył poduszkę na oknie i uwielbia jak oglądam świat przez okno.! Ja zresztą też. Dziwak, no nie? Ucałowania
SHIFU Vicehrabia Kollapsar

Witajcie moi mili!!!
Mój Pan szaleje z komórką i zmusza mnie do występów przed kamerą. Zobaczcie mizerne tego rezultaty. No ale On chce się pochwalić! A kim czy czym oceńcie sami.
Duża Buźka od SHIFU

Witajcie Moi Mili!!!!
Dawno nic do Was nie pisałem, ale dobrych wieści nie mam! Ale po kolei. Zauważyłem od pewnego czasu, że Oni nie otwierają zbyt często lodówki. Zbytnio nad tym się nie zastanawiałem. Ale pewnego ranka po śniadaniu wychodziliśmy z Pańciem na spacer. Mój Pan myślący często o niebieskich migdałkach zapomniał worka ze śmieciami. Wróciliśmy po nie. Kiedy z powrotem znaleźliśmy się w kuchni stanąłem jak wryty. Pańcia "urzędowała" w otwartej lodówce! Tak odkryłem i zdemaskowałem wielkie oszustwo. Dla mnie największe oszustwo 21 wieku!!!! To jak wychodzę z Panem to Pańcia "urzęduje" w lodówce a jak wychodzę z Pańcią to Pan tam urzęduje! A ja jestem strasznie poszkodowany, tak uwielbiam otwieranie lodówki!!!. Ciekawe jak odzyskają moje zaufanie?
Ze łzami w oczach przesyłam Wam moc buziaków z wiarą, że mi współczujecie!
Przesyłam też parę zdjęć.

Wasz
SHIFU Vicehrabia Kollapsar

PS.: Waga już mi nie rośnie!

Witajcie Moi Mili!!!!
Dawno do Was nie pisałem! Ale mieliśmy kontakt przez mojego Pańcia no i widzieliśmy się na wystawie w Krakowie. Opiszę więc Wam moje perypetie i wielkie dni do wystawy. Pan zabrał się i pojechał pociągiem do szpitala. Na operacje!!!. A my tzn, ja, Pani, Justynka i Synuś - Synuś to Tato Justynki, pojechaliśmy podnieść Pana na duchu a potem pojechaliśmy do Rzyk skąd Pani dojeżdżała do szpitala z Ciocią Renatką, która tam pracuje. Pan jak zwykle spadł na cztery łapy. Jak kot. Operacja się udała i Pan świetnie dochodził do siebie. Ale dla mnie ważny był pobyt w Rzykach. Tam poznałem batalion Cioć i na całe szczęście wujka Józka. Chodziłem z nim na odśnieżanie. Tzn. wujek odśnieżał a ja Go ciągnąłem za kalosze. B. fajny ten wujek. Będzie mi go brakowało. Potem pojechaliśmy z wujkiem do Katowic po mojego Pana. Do domku zawiózł nas Synuś Witek!!! W czerwcu znów pojechaliśmy do Rzyk. Pan był niezadowolony. Kur nie chciałem gonić. Sarenek nie spotkaliśmy. Za to szczekałem zawzięcie na konie i krowy. Z wujkiem Józkiem chodziliśmy wieczorem karmić jeże. Udało mi się nawet wytarzać w takim jednym, zdechłym jeżu!!!. Zaprzyjaźniłem się z Mateuszem z naprzeciwka. Mateusz to fajny kumpel, bawił się ze mną. O wystawie następnym razem.
Ucałowania Wasz Shifu

Witam ponownie!
Opowiem Wam o wystawie z mojego punktu widzenia! Ponieważ z Rzyk do Krakowa jest jak "rzut beretem" to wylądowaliśmy na wystawie. Jak było na wystawie doskonale wiecie. A wszyscy ciekawi proszeni są o odwiedzenie strony SHA'RE i opisu jej 9 wystawy. Było super. Odwiedziłem swój rodzinny domek. Dobrze go pamiętałem. Wyściskałem się z Rodzicami Chrzestnymi, Mama mnie, nie wiem za co, ochrzaniła a z SHA'RE szalałem. A mój Pan marzy. Marzy o spotkaniu na wystawie z moimi braciszkami! Może kiedyś się uda?! Byłem super na wystawie. A teraz kolej na SHEMSU! Powodzenia SHEMSU. Będziesz gwiazdą wystawy! Jakżeby inaczej.
Pozdrówcie ode mnie SHEMSU! A dla Was wszystkich duża buzka!
Wasz SHIFU

Witajcie Moi Mili!!!!
Nie chciałem Wam głowy zawracać, ale muszę się poskarżyć na mojego Pana, no i widziałem zdjęcia SHEMSU !!!!!
SHEMSU jest piękny, moje „odbicie”!. Będzie gwiazdą na wystawie. A mój Pan jak się na mnie zdenerwuje to wykrzykuje, że Darwin miał rację! Ale to Jego przodkowie byli szympansami czy orangutanami a nie moi! Albo mówi, że mam pupę jak szafa trzydrzwiowa z weneckim lustrem! To ja piszę „pupa” a Pan mówi strasznie brzydko. Ale tak ogólnie to jest nieźle! Ucałowania dla Was.

SHIFU Superdog

Witajcie Moi Drodzy!!!
Znowu muszę Wam nieco zabrać czasu. To cena za gapiostwo mojego Pana. Nie zajrzał na stronę SHEMSU wtedy kiedy trzeba było i muszę ten Jego błąd naprawić! Mój Pan po przeczytaniu listu SHEMSU był dumny i blady! Ale zmusiłem go by wyznał prawdę! "Dobre ręce" to przede wszystkim Moja Pańcia!, Halina. Teraz jest bardzo usatysfakcjonowana pięknym wpisem SHEMSU. Ukłony dla Twojej Pani SHEMSU a dla Ciebie masę buziaków.
Powodzenia na wystawie!
Ucałowania dla Mamy i SHA'RE a dla Was ogonkiem machanie!

Wasz SHIFU Superdog!

Moja ukochana siostrzyczko SHA'RE!
Przed wystawą w Nowym Sączu zwracam się do Ciebie z gorącą prośbą! Pomóż naszemu braciszkowi SHEMSU przezwyciężyć tremę, tak żeby był gwiazdą wystawy. Ja i SHEMSU, a szczególnie SHEMSU, jesteśmy kompletnymi żółtodziobami, a Ty jesteś już "starą rutyniarą" jeżeli chodzi o wystawy.
Twoje pomoc, a szczególnie pomoc Twoich "ownerów" będzie dla SHEMSU nieoceniona! Ucałuj ode mnie SHEMSU i swoich najbliższych!

Twój ukochany braciszek
SHIFU Superdog

Witajcie Moi Drodzy!
Powinienem wcześniej się odezwać. Ale Pańcia ma kłopoty i musieliśmy się nią zająć! A w ogóle to mam pecha. W zeszłym roku Pan zachorował i nie pojechałem do Wrocławia. Teraz Pańcia i mogę znowu nie pojechać do Wrocławia. Sami widzicie ile mam kłopotów! No ale gratulacje za Nowy Sącz! Chyba trzymaliście kciuki za SHEMSU! Brawo mój braciszku!!!
Jak będziemy razem na wystawie to dopiero narozrabiamy! Nieważne kto wygra! Kollapsarowie będą górą.
Aha, odchudzają mnie! Ale farsa. Już schudłem na pewno 10 gram. Po miesiącu. Ale Pańcia mówi, że mam wcięcie gdzieś tam. Niedługo zamiast na wystawy piesków zawiozą mnie na wybieg dla modeli! Oni są niezbyt poważni. Szczególnie mój Pan! Ucałowania!!!!!
Wasz SHIFU Superdog

Witajcie moi mili!!!
Nie mogę dostać się na stronę bo macie "link uszkodzony". A szkoda, chciałem zobaczyć mojego braciszka SETHA!
Moje życie przebiega spokojnie i w miarę radośnie. Inaczej jest z moimi "ownerami' Pańcia wybiera się do szpitala na operację. Na pewno nie pojedzie ze mną do Wrocławia. Mój roztrzepany Pan twierdzi, że ze mną pojedzie. Kupił nawet plecak, żeby wziąć do niego moje rzeczy. Ale czy mojemu Pańciowi można wierzyć? Ostatnio narzeka, że Go głowa boli bo ja głośno szczekam! On jest wyjątkowo niepoważny!!! Przecież poważny jamnik do tego długowłosy i standardowy powinien głośno a nawet bardzo głośno dawać znać o sobie. Moja siostrzyczka SHA'RE podobno jedzie do Wrocławia, a czy jedzie SHEMSU to nikt na razie nie wie! Ja wiem, że do Poznania nie pojadę! Mój Pan wierzy w zabobony! Pojadę w grudniu do Nowej Rudy.
Duża buźka dla wszystkich! Bardzo lubię zawracać Wam głowę!!!!!!
Wasz SHIFU Superdog


To był niestety ostatni list PANA LEONA

Z ogromnym żalem, smutkiem i nie skrywanym emocjami informuję że odszedł od nas PAN LEON. Wielki przyjaciel, miłośnik, pasjonat jamników i naszej strony.
To tragedia i niepowetowana strata dla Pani Haliny, całej Rodziny, SHIFU, ale również dla nas, Rodzin wszystkich naszych dzieciaczków.
O stracie Pani Haliny nawet nie próbuję pisać w szczegółach, jej ogrom jest taki że nie sposób o tym pisać.
PAN LEON, był CZŁOWIEKIEM Z WIELKĄ KLASĄ, pełnym życia, dużym, specyficznym poczuciem humoru, posiadającym ogromny dystans do własnej osoby połączony z poczuciem własnej wartości. Taktowny, szczery z bardzo dużym szacunkiem do innych. Mało kto miałby odwagę postępować, pisać i mówić o sobie, z taką szczerością, często krytyczną, nie bojąc się ośmieszyć, i tego „co ludzie powiedzą”. PAN LEON był ponad to.
Ponad 30 letnią miłość do jamników widać było wszędzie, w listach, rozmowach i radości z posiadania SHIFU. Cała ta miłość do jamników została przelana na SHIFU z którym PAN LEON był niesamowicie związany. Zawsze w rozmowach podkreślał że SHIFU, z całym szacunkiem dla wszystkich Jego poprzednich jamników, był najwspanialszy i sam jeden łączył w sobie wszystkie pojedyncze, najlepsze cechy swoich poprzedników.
PANA LEONA poznałem niemal półtora roku przed przyjściem na świat SHIFU i jego rodzeństwa. Najpierw przez sporadyczne telefony, później częstsze, i listy, w końcu osobiście.
Od tego czasu nasz kontakt również z Panią Haliną był bardzo częsty. Oprócz ogromnej ilości listów nie tylko dotyczących SHIFU, przegadaliśmy z PANEM LEONEM niezliczoną ilość godzin. Jak to PAN LEON mówił i pisał, choćby w ostatnim liście „Bardzo lubię zawracać Wam głowę!!!!!!”. I tak było, z tym że to „zawracanie głowy” było prawdziwą przyjemnością. Rozmowy z PANEM LEONEM z których przebijała radość, pasja i miłość do SHIFU trwały od ok. 1 do bez mała 2 godzin a ich ilość trudno zliczyć.
Dla nas, dla mnie osobiście, to wielka niepowetowana strata. Będzie nam go bardzo brakowało a i strona nie będzie już taka bez PANA LEONA.
Odszedł wspaniały człowiek, pasjonat i miłośnik jamników długowłosych standardowych. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci a trwały ślad jego pasji i miłości będzie z nami w postaci JEGO listów na tej stronie.
Wraz z NIM odeszły również JEGO plany i prawdopodobnie ewentualne osiągnięcia wystawowe SHIFU.

Kolejny raz, tym razem tą drogą, najszczersze wyrazy współczucia dla Pani, Pani Halino, dla dzieci i wnuczki. Nie możemy też zapomnieć o SHIFU który też będzie musiał odnaleźć się w nowej sytuacji po stracie ukochanego PANA z którym był niesamowicie związany.

Maria, Karolina, Ewa, Krzysztof Leśniewscy wraz z bliskimi i przyjaciółmi.
Rodziny Kalapsarków, które połączyła pasja i miłość do dzieci EVEE.
Wszyscy pasjonaci jamników, strony i oryginalnych, niebanalnych listów PANA LEONA.

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI.

PS.
Po ostatnim emailu od PANA LEONA, w tym samym dniu, odpisałem na NIEGO, a PAN LEON jak to ON, zadzwonił, była godz. 20.48. Nie rozmawialiśmy zbyt długo, tak ok. 20 – 25 min, a głównym tematem był SETH. PAN LEON był zachwycony jego budową, wyglądem i kolorystyką, i jak zawsze powtórzył że takiego miotu jak ten, to w Polsce jeszcze nie było. To oczywiście nie jest tak do końca, ale PAN LEON w tej i nie tylko tej kwestii kierował się sercem.
Wtedy wieczorem 1.09.2011r pożegnaliśmy się, ale żaden z nas nie przypuszczał że na zawsze. Niedługo później, tego samego wieczora PAN LEON trafił do szpitala.


Witajcie moi mili!!!
Jak wiecie nie ma już mojego PANA. Właśnie minął miesiąc od JEGO odejścia. Pierwsze 3 tygodnie było mi bardzo ciężko, Pani nie mogła się mną opiekować więc byłem u „dzieci” Państwa, oni też mają pieska, dużą dziewczynę z którą na początku nie bardzo mogłem się dogadać, ale w końcu… Trudno mi się z tym pogodzić że nie ma PANA szczególnie wieczorem, codziennie biegam zdezorientowany i choć wiem, to nadal czekam że PAN położy się w łóżeczku a ja tam wskoczę. Biegam tak w kółko ale w końcu idę do Pani. Pani mówi że całkiem się zmieniłem, jestem inny, bardziej posłuszny, spokojniejszy i wyciszony. Przez te wszystkie problemy schudłem i nabrałem ładnej linii, ale przyzwyczajenia zostają. Głodny nie chodzę, ale jak się trafi okazja, tak jak dziś kiedy udało mi się zjeść pół kostki masła które Pani nieopatrznie zostawiła, to czemu nie. Do tej pory nigdy nie zostawałem nawet na moment sam, teraz kiedy Pani musi wyjść, a nie może mnie zabrać, zostaję sam i nie robię z tego problemu. Pani wychodzi ze mną, ale na dłuższe spacery jeszcze nie może, i wtedy, raz dziennie, wychodzę z miłym synem sąsiada. Generalnie to staram się chodzić ścieżkami mojego PANA LEONA. Pani mówi że jestem wyjątkowo inteligentny, dostosowałem się do nowej sytuacji i robię to czego przedtem nie lub inaczej, a co ułatwia Pani życie. Pani nie może się też nadziwić skąd wiem jak idealnie dostosować się do Jej chwilowych ograniczeń. Słyszałem jak moja Pani w rozmowie z byłym Panem mówiła że z czasem spróbuje coś w moim imieniu napisać a w nowym roku jak w pełni wyzdrowieje to jest szansa na wystawy na które jeździlibyśmy z Justynką.
Wasz SHIFU Superdog


Zdjęcia SHIFU również na stronie :
Dziewiąta, wspólna wystawa SHA’RE SEUSERENCE i SHIFU SEPHRES Kollapsar i
Spotkanie z jamnikiem długowłosym SHIFU - 2011r

Jeżeli mile spędziliście Państwo czas, oglądając świat widziany oczami szczeniąt – jamników długowłosych standardowych, wzruszali i śmiali oglądając na zdjęciach małe jamniki, proszę wejść do katalogu Linki i zagłosować. Dzięki temu Inni będą mieli większą szansę odnalezienia strony jamników Kollapsar FCI i dołączenia do nas.


Kliknij zdjęcie jeszcze raz, aby zobaczyć duże zdjęcia.
Więcej zdjęć i plików