Skip Navigation
 
 

Wakacje od '09»U SETHA

Wizyta u jamnika długowłosego SETHA - 2010r

Wizyta u SETHA - jamnik długowłosy standardowy Szał radości, fajerwerki na niebie, mamusia i SHA’RE z rodziną w komplecie, czy może być coś wspanialszego. Wizytą nie byłem zaskoczony bo miało do niej dojść tydzień wcześniej ale SHA’RE czegoś się nafutrowała na spacerku i miała sensacje….. Byłem wtedy trochę zawiedziony ale co ma wisieć…. Nie dało się ukryć że to już dziś, Pani coś przygotowywała zapachy się rozchodziły i było tego więcej niż zwykle, a nastrój radosnego oczekiwania roztaczał się po całym domu. Po południu telefon i wreszcie są, moi, nasi długo wyczekiwani goście. Radosne gorące powitania szczególnie moje z mamusią i SHA’RE trwało by pewnie w nieskończoność gdyby nie to że niebo na swój sposób też się cieszyło, co rusz się bardzo rozjaśniało, po chwili radośnie ryczało a ziemia drżała nie koniecznie od naszego tupotu.
Wszyscy liczyliśmy na pyszną zabawę w ogrodzie ale dom też musiał nam wystarczyć. W końcu o dobrej zabawie decyduje nie gdzie a z kim. Karolinka była zaskoczona tym że na początku to nawet więcej czasu poświęciłem jej niż mamusi i siostrze. Przechodziłem sam siebie, zawsze byłem wyjątkowo całśny i nic się nie zmieniło, przez całą wizytę starałem się zajmować wszystkimi i sprawiedliwe obdzielać morzem buziaczków nie tylko Karolinkę ale i Panią i Pana. Kiedy Państwo zajmowali się sobą i rozmową nie tylko o nas, my szalałyśmy na całego. Pokazałem wszystkie zakątki naszego domu nawet takie gdzie tyko my mogliśmy się wcisnąć. Nasze radosne zabawy co rusz sprowadzały Państwa do nas na podłogę i bawiliśmy się wspólnie. Na początku kiedy miałem mokra sierść nie było specjalnie widać ile jej mam ale jak wyschła Pan nie mógł się nazachwycać. Mówił że mam jej tyle że mógłbym obdzielić mamusię i SHA’RE i jeszcze by mi zostało. Co fakt to fakt, kolorystykę sierści mam niepowtarzalną a przy tym jest już nad wyraz długa i gęsta. Pan jeszcze mówił że pewnie będę miał taką sierść jak mój starszy brat APOPHIS. Kiedy niebo się troszkę uspokoiło poszliśmy wspólnie do ogrodu nie tylko żeby pobiegać. Mój Pan przy okazji pokazał Państwu dolną część domu i miejsca które szczególnie lubię. Znów byłyśmy wszystkie mokre, najmniej mamusia bo my z SHA’RE biegałyśmy bez opamiętania a zabawa bez tarzania się nawet w mokrej trawie to nie zabawa. Nikt też nie robił z tego problemu bo przecież są ręczniki. W domu znów było kłębowisko. Pan powinien sobie kupić nowy aparat bo ten nie umie robić zdjęć czemuś co przelatuje lotem błyskawicy przed obiektywem, ale przynajmniej ma dużo zdjęć podłogi i pięknych ogonków. Byłem u wszystkich na rękach i kolanach a w dawaniu buziaczków jestem mistrzem nie do pobicia, zawsze tak było. A jak je dawałem to cieszyłem się jak dziecko, zaraz, no tak, przecież ja jestem jeszcze dzieckiem. Wszystkim było wspaniale w tej atmosferze ciepłego, rodzinnego spotkana, nie wiedziałyśmy już komu od kogo się udzieliło, tylko ten wstrętny zegar co rusz przypominał że upłynęła kolejna godzina, nawet mamusia go obszczekała że tak głośno i niekulturalnie o sobie przypomina. Ale jak to z odwiedzinami bywa, zawsze są za krótkie i niestety nadszedł czas pożegnania. O ile powitanie było gorące to od pożegnania można było się poparzyć. Ponieważ przy spotkaniu nie oszczędzałem się, byłem tak umordowany że nie miałem już siły szukać moich gości. Spokojnie położyłem się i przysypiałem.


Jeżeli mile spędziliście Państwo czas, oglądając świat widziany oczami szczeniąt – jamników długowłosych standardowych, wzruszali i śmiali oglądając na zdjęciach małe jamniki, proszę wejść do katalogu Linki i zagłosować. Dzięki temu Inni będą mieli większą szansę odnalezienia strony jamników Kollapsar FCI i dołączenia do nas.


Kliknij zdjęcie jeszcze raz, aby zobaczyć duże zdjęcia.
Więcej zdjęć i plików