Skip Navigation
 
 

Jamnik SHA'RE

Szósta wystawa SHA’RE SEUSERENCE Kollapsar

jamnik długowłosy – szusta wystawa SHA’RE Kollapsar Moja szósta wystawa
Jakby kto pytał to, tak, tak znów byłam na wystawie. Teraz na międzynarodowej w Opolu Do wystawy tradycyjnie nie przygotowywaliśmy się ale Pan wziął sobie do serca ten nasz zimowy tłuszczyk i daje nam wycisk.
Droga na wystawę była daleka a i pogoda kiepska, na drodze była mgła ale taka inna zrobiona z pyłu wody od opon pędzących samochodów, ale 200 km w dwie godziny to chyba da się przeżyć. Na wystawie super, było jeszcze lepiej jak na poprzedniej, same jamniki i to na 2 ringach. Na naszym zaczęły jamniki długowłose standardowe, tak że nie wynudziłam się przed wejściem.
Chwila moment i już byłam na ringu razem z FRIDĄ Pani Dagmary. Oczywiście standardowo chodziłam a potem ładnie i grzecznie stałam najpierw na stoliczku gdzie Pan sędzia mnie wyoglądał a potem prezentowałam się na podłożu i jak zawsze ani drgnęłam, no może poza delikatnie głową, ale tyle ciekawych rzeczy wokół. Potem znów chodziłyśmy razem i Pan sędzia znów nas oglądał. Dostałam tradycyjnie ocenę doskonałą, a to najważniejsze, a zgodnie z przewidywaniami Pana zajęłam zaszczytne drugie miejsce he, he, he. Dostałam też mój trzeci w życiu, a drugi srebrny medal. Pan myślał że był jakiś poważny powód ( ja też się przestraszyłam że nagle okazało się że nie mam nogi) ale jak spojrzał w domu ( na wystawie nie pomyślał a i czasu nie było) do opisu to mu ulżyło bo w opisie miałam „piękna głowa i zgryz, dobra górna linia, mało dynamiczny ruch, doskonały gatunek szaty, dobry temperament” No i wszystko jasne!!!, ale to Pana wina bo zamiast iść szybciej i mnie ciągnąć za sobą to mi dał luzik i sama szłam na niemal luźnej ringówce, he, he, he. No cóż Pan sędzia widać lubi szybszy ruch. A ja potrafię szybko i pięknie płynąć, jak idziemy bardzo szybko za Panem to ja jeszcze idę a mamusia już biegnie, ale Pan nie znał preferencji sędziego.
Tradycyjnie na wystawie spotkaliśmy „starych” znajomych. Państwo bardzo się ucieszyli że mogli spotkać Panią Dagmarę która jest opiekunką mojego tatusia, ja zresztą też się ucieszyłam tylko zapomniałam pozdrowić tatusia. Poznali też osobiście Panią Agnieszkę którą znali tylko z emaili. Obydwie Panie przyjechały ze swoimi jamnikami było jak zawsze fajnie, miło i sympatycznie. Poznaliśmy też wielu nowych ludzi i ich jamniki nie tylko długowłose. Każda wystawa to dla mnie nowe doświadczenia i oswajanie się z tą atmosferą w której już czuję się jak ryba w wodzie. Ciekawe jak się będę czuła na mojej 20 wystawie?! Jak rekin?!.
Powrotne 200 km dla mnie trwało krótko, jak zamknięcie i otwarcie powiek i już byliśmy na miejscu, ale podobno znów jechaliśmy 2 godziny.
To kolejne zwycięstwo, jak wszystkie poprzednie dedykuję mojej kochanej 11-nastce, oczywiście szczególnie AKUNOSH.

Więcej zdjęć i plików