Skip Navigation
 
 

Jamnik SHA'RE

Siódma wystawa SHA’RE SEUSERENCE Kollapsar

jamnik długowłosy – siódma wystawa SHA’RE Kollapsar Moja siódma wystawa
Znów byliśmy na krajowej wystawie w Bytomiu. Przecież wiadomo że to rzut ciężkim beretem od Krakowa, to czemu nie. Droga na wystawę była krótka, nawet Pan był zdziwiony że tak szybko przyjechaliśmy ale i tak zdążyłam wykorzystać ten czas żeby oko poćwiczyć.
Na wystawie super, na ringu prawie same jamniki nie licząc labradorów ale one szły na końcu. Jamniki długowłose standardowe, były dopiero po króliczych i miniaturach.
Tak w ogóle to na wystawie a szczególnie na naszym ringu, Hawaje, jedyne czego nie było to piasku. Była trawa, piękne słoneczko i woda. A mogło być jeszcze lepiej bo jeszcze w nocy było tu piękne jezioro ale organizatorzy zawalili i poprosili straż żeby wypompowała wodę. Dlatego było widać trawę nad wodą tak na 4/5 ringu. Niektórzy to nawet zamierzali pójść do sekretariatu bo podobno organizatorzy do każdego prezentowanego na ringu jamnika dodawali kajak. Ubaw był po łapy bo natura zadbała żeby nam zapewnić chłodzenie od dołu bo gorąc był niezły, opiekunowie byli mniej szczęśliwi jak zobaczyli jak wyglądamy. Najfajniej to było jak ktoś dopiero co wszedł na ring i nie wiedział o wodzie w trawie, często piszcząc i coś mówiąc, nie wiem co bo takich słów nie znam, próbował postawić nogę na czymś suchym a lądował w jeszcze większej wodzie.
Na ringu standard, chodzenie, stoliczek, dokładne oglądanie przez sędziego, no i stanie do oceny. Pan nie był zbyt szczęśliwy bo częściowo chodziłam a częściowo biegłam co nigdy mi się nie zdarza, ale tym razem. Wielkiego problemu jednak nie robił zwłaszcza że nie tylko mnie się to zdarzyło. W końcu ring był 13, a i kąpielówek też ze sobą nie miałyśmy.
Dostałam tradycyjnie ocenę doskonałą i mój czwarty w życiu, a drugi złoty medal.
Na ringu dużo było dzieci i szczeniąt. Chodziły jak umiały, a że nie wszystkie umiały to wzbudzały życzliwe uśmiechy wszystkich, bo jak tu nie uśmiechnąć się do takich maluchów. Znów spotkaliśmy „starych” znajomych i było jak zawsze fajnie, miło i sympatycznie. Poznaliśmy też nowych ludzi i ich jamniki nie tylko długowłose i nie tylko standardowe.
To kolejne zwycięstwo, jak wszystkie poprzednie dedykuję mojej kochanej 11-nastce, oczywiście szczególnie AKUNOSH.

Więcej zdjęć i plików