Skip Navigation
 
 

Wakacje od '09»Z SHEMSU

spotkanie z jamnikiem długowłosym SHEMSU - 2011r

jamnik długowłosy – wakacyjne spotkanie SHEMSU i SHA’RE Kollapsar I spotkanie
Aleee była frajda. Przyjechał do nas SHEMSU wraz ze swoją Panią, Panem i gitarą. Co prawda jesteśmy wyczulone na wszelkie odstępstwa od reguły, a tą intensywną krzątaninie, zwłaszcza zapachy trudno było przegapić, ale z tego jeszcze nie wynikało że przyjedzie brat i syn.
Pan podobno złożył zamówienie na ładną pogodę w tym dniu, ale chyba gdzieś po drodze do góry muszą być jacyś urzędnicy, bo nie dotarło. Jak Karolinka z Pawłem pojechali do sklepu, rozpętała się piekielna burza, lało wiadrami a może wannami a ziemia już nie wchłania i w trawie została woda. Z części zakupów były nici, wagi, terminale… wszystko padło wraz z siecią energetyczną. Kto wie, może i dobrze bo i tak było tego tyle że jak się później okazało sporo zostało, nie mówiąc o pysznej furze ciastek które przywiozła Pani Iga. Przed wizytą Pan nas nie wypuszczał na polko bo jak mówi zrobiłyśmy się strasznie terytorialne i wcale nie podoba mu się nasze szczekanie na wszystko. Kiedy Pan przyprowadził gości z dołu i nas wypuścił, nastąpiła euforia. W pierwszym momencie bardziej zainteresowałyśmy się gośćmi dwunożnymi, SHEMSU dla odmiany nami a potem dopiero Panem, Karolinką i Pawłem. Dalej to już zajmowaliśmy się głównie sobą. W trawie masa wody więc byłyśmy na okrągło mokre, ale komu by to przeszkadzało, jak trwa pyszna zabawa. Od czasu do czasu żeby Państwu rączki odpoczęły od dźwigania tych różności do ust, podsuwaliśmy nasze główki do głaskania i grzbiety do miziania. Pan miał okazję przekonać się że SHEMSU nie przestał być całuśny, wręcz przeciwnie nabrał wielkiej wprawy i w przeciwieństwie do nas ładuje buziaczki seriami z niebywałą prędkością i zapałem. Nasze zabawy umilał nam nasz gość grający na gitarze. Mamusia włączała się do zabawy ale to głównie my z SHEMSU urządzaliśmy dzikie gonitwy w których ja byłam goniona, ale jak SHEMSU przeginał to ja go goniłam a on uciekał. Państwo zajmowali się głównie gadaniem, gadaniem, jedzeniem i śpiewaniem, w tej dokładnie kolejności. Z tym śpiewaniem to było różnie, bo większości słoń na ucho nadepnął, ale na gitarzystę zawsze można było liczyć. Wszystkim łącznie z nami się podobało, na drugi dzień od rana Karolinka z Pawłem zamęczali nasze uszy fragmentami piosenek, coś tam o jakimś byku, trawie i gnieceniu, ale kto by tam wiedział o co im chodziło w tym fałszowaniu. Na wszelki wypadek ewakuowałyśmy się z domu bo przecież nie wiadomo jak to długo pociągną.
Impreza jak dla nas trwała dość długo, o tej porze z reguły śpimy, dlatego w pewnym momencie całą trójką szukałyśmy już wygodnych miejsc obok Państwa i spokojnie leżałyśmy. Państwo odwrotnie, jeszcze by posiedzieli ale nie wszyscy mogli rano dłużej pospać. Po miłych pożegnaniach Pan odprowadził gości na dół bo droga była trudna, mokra, a i ciemno jak w …. (ocenzurowano). I tak oto zakończyliśmy nasze drugie spotkanie po wyjeździe SHEMSU, ale wszystko wskazuje na to że w sierpniu spotkamy się jeszcze 2 razy, w tym raz na wystawie.
Rano Pan dostał list który Pani Iga napisała w imieniu SHEMSU i swoim ( list w katalogu SHEMSU)


II spotkanie
Co za dzień, co za dzień. Najpierw radości co nie miara ze spotkania na wystawie z mamusią EVEE i siostrą SHA’RE, potem jedno zwycięstwo, potem drugie zwycięstwo. Wszyscy się cieszyli, to ja też, choć to chyba bardziej nasze rodziny, bo nam to bardziej zabawa i kontakty rodzinno towarzyskie były w głowie. Po finale pojechaliśmy wszyscy do naszego domku.
Co tam się działo, a właściwie to nic się nie działo, bo przecież zabawa to nasze drugie imię. Państwo zajmowali się sobą, a nagadać się nie mogli, to i dobrze bo sierść nam trochę odpoczęła a i sobą mogliśmy się zająć. Dzikie gonitwy, podgryzanie na niby, wzajemne okazywanie zainteresowania, ot, jak w rodzinie. SHEMSU jako chłop i pan domu próbował nam okazać swoją pozycję. Ale nie z nami takie numery, po kilku takich numerach mamusi się cierpliwość skończyła i dostał wykład, ode mnie później też. Te reprymendy dały mu do myślenia i spokorniał. Z reguły to ja leżę podwoziem do góry, ale tym razem SHEMSU też, i to dość często pokazywał uległość, przede wszystkim wobec mamusi, ale mnie też. Widać było mu to potrzebne bo zabawa była suuuuper cudowna. Państwo o nas jednak nie zapominali, były pieszczotki, przytulanki i mizianki, czyli to co tygrysi lubią najbardziej. Nie da się ukryć jest z SHEMSU piękny jamnik długowłosy standardowy. Wszyscy byliśmy z niego dumni, a z tego co do nas dotarło, to jak się nauczy porządnie chodzić po ringu to ogromne drzwi do jego jamniczej kariery stoją otworem. Podobnie jak przed naszymi pozostałymi braćmi, których gdyby tak przemalować, nikt by nie rozpoznał (różnią się w zasadzie tylko kolorystyką), nawet opiekunowie z pewnej odległości.

Zdjęcia SHEMSU również na stronie :
Dwunasta, wspólna wystawa SHA’RE SEUSERENCE i SHEMSU SHAURI Kollapsar oraz jego własnym katalogu
Jamnik długowłosy - SHEMSU SHAURI Kollapsar i

Więcej zdjęć i plików